Półmaraton

Jak przygotować się do pierwszego półmaratonu — krok po kroku

Do pierwszego półmaratonu potrzebujesz dwunastu tygodni i trzech rzeczy, które musisz mieć już dziś: 30 minut nieprzerwanego biegu, około 20 km tygodniowo i trzy treningi w tygodniu utrzymywane od miesiąca. Reszta jest kwestią kalendarza liczonego wstecz od daty startu. Niżej znajdziesz komplet decyzji w kolejności, w jakiej się je podejmuje, plan dzień po dniu w dwóch wariantach — na trzy i na cztery treningi — oraz listę rzeczy, które psują dobrze przygotowany start.

Redakcja Opublikowano Aktualizacja 15 min czytania
Biegacz amator wyruszający na spokojny bieg z cichej podmiejskiej ulicy o świcie, sylwetka wyprostowana, krok krótki i niski, pusty chodnik i długie cienie
Dwanaście tygodni to trzydzieści sześć takich wyjść z domu. Warunkiem wejścia nie jest kondycja, tylko rytm, który przetrwa deszcz i delegację.

12 tygodni

długość cyklu przy bazie 20 km tygodniowo i trzech treningach

18 km

najdłuższe wybieganie w planie, czyli 85 procent dystansu zawodów

33 km/tydz.

szczyt objętości w wariancie na trzy treningi; 41 km przy czterech

14 dni

roztrenowanie — po najdłuższym wybieganiu nie budujesz już nic

Kolejność decyzji, zanim otworzysz tabelę

  • Zacznij od daty startu i odlicz dwanaście tygodni wstecz. Jeśli ten poniedziałek już minął, zmień bieg, a nie skracaj cyklu.
  • Sprawdź trzy warunki wejścia jednocześnie: 30 minut ciągiem, około 20 km tygodniowo i trzy treningi w tygodniu, utrzymywane od co najmniej miesiąca.
  • Wariant wybierasz kalendarzem, nie ambicją: trzy wyjścia w tygodniu czy cztery. Najdłuższe wybieganie jest w obu identyczne.
  • Najdłuższe wybieganie ustaw dokładnie dwa tygodnie przed startem — od tej jednej daty poukłada się reszta planu.

Test gotowości — trzy warunki, które musisz mieć dziś

Przygotowanie do pierwszego półmaratonu zaczyna się nie od planu, tylko od uczciwej odpowiedzi na pytanie, czy dwanaście tygodni w ogóle wystarczy. Wystarczy wtedy, gdy trzy rzeczy są prawdziwe jednocześnie i są prawdziwe od co najmniej miesiąca, a nie od zeszłego wtorku.

Pierwszy warunek: przebiegasz 30 minut bez przerwy. Nie „dałbym radę, gdybym się postarał”, tylko robisz to w tym tygodniu, w tempie, w którym da się powiedzieć całe zdanie bez łapania powietrza w środku.

Drugi warunek: biegasz około 20 kilometrów tygodniowo. Chodzi o typowy tydzień, nie o najlepszy tydzień ostatniego półrocza. Jeśli w ciągu ostatniego miesiąca były dwa tygodnie po 8 km, to średnia z nich mówi o Tobie więcej niż jedna dwudziestka sprzed pięciu tygodni.

Trzeci warunek: trzy treningi w tygodniu, utrzymywane mimo deszczu, delegacji i kataru. To warunek organizacyjny, nie kondycyjny, i wypada na nim najwięcej osób. Dwanaście tygodni po trzy jednostki to trzydzieści sześć osobnych decyzji o wyjściu z domu, w tym kilkanaście podjętych w ciemności i w mokrych butach.

Dwadzieścia kilometrów tygodniowo to próg wejścia do dobiegnięcia, nie do konkretnego czasu.

  • Jeśli w głowie masz liczbę, która ma się pokazać na zegarze mety, próg jest wyższy: 25–30 km tygodniowo od co najmniej miesiąca
  • Wtedy właściwym tekstem jest 12-tygodniowy plan w trzech wariantach czasowych, a nie ten
  • Ten wpis prowadzi przez proces: kalendarz, decyzje, roztrenowanie i rzeczy, które psują dobrze przygotowany start

Jeśli któregoś z trzech warunków nie masz, dwanaście tygodni jest za krótkie i żadna tabela tego nie naprawi. Powód jest tkankowy, nie motywacyjny: serce i płuca adaptują się w tygodniach, a ścięgna, więzadła i kości przebudowują się miesiącami. To one, a nie zadyszka, kończą przyspieszone przygotowania. Właściwym punktem startu jest wtedy plan od zera rozłożony na 24 tygodnie, a półmaraton przesuwa się na kolejny sezon — co brzmi gorzej, niż wygląda po fakcie.

Kalendarz wstecz — licz od daty startu, nie od dzisiaj

Najczęstszy błąd organizacyjny wygląda tak: ktoś postanawia „zacząć przygotowania”, biega przez sześć tygodni, a potem szuka biegu w terminie, który akurat pasuje. Kolejność jest odwrotna. Najpierw data startu, potem odliczanie wstecz — bo to data startu ustawia wszystko inne.

Weź kalendarz i znajdź niedzielę zawodów. Odlicz od niej dwanaście tygodni w tył. Ten poniedziałek jest pierwszym dniem planu, a jeśli wypadł trzy tygodnie temu, masz problem organizacyjny, a nie treningowy — i rozwiązuje się go wyborem innego biegu, nie skróceniem cyklu.

Tydzień planuDo startuCo się w nim dzieje
111 tygodnipierwszy trening; jeśli nie masz jeszcze zapisów, zapisz się w tym tygodniu
39 tygodnipierwsze wybieganie powyżej 10 km
66 tygodnipierwsza jednostka w tempie
75 tygodnipierwsze 15 km
84 tygodnietydzień odciążenia, najlżejszy od miesiąca
93 tygodnie16 km; ostatni ciężki tydzień cyklu
102 tygodnienajdłuższe wybieganie: 18 km i koniec budowania
111 tydzieńobjętość spada o jedną trzecią, tempa zostają
120start

Kolumna „do startu” liczy się od niedzieli danego tygodnia, bo w obu wariantach planu niedziela jest dniem długiego wybiegania — czyli dniem, wobec którego ustawia się cała reszta.

Dwie rzeczy z tej tabeli warto zobaczyć od razu.

Najdłuższe wybieganie wypada dokładnie dwa tygodnie przed startem. Nie tydzień i nie trzy. Tydzień to za mało na regenerację po osiemnastu kilometrach, a trzy tygodnie to już tyle, że zdążysz stracić czucie długiego dystansu. Ta jedna data porządkuje cały plan wstecz i od niej najwygodniej budować kalendarz.

Zapisy załatw w pierwszym tygodniu, nie w ósmym. Nie chodzi o miejsca, tylko o to, że opłacony numer startowy przenosi poranne bieganie z kategorii „chciałbym” do kategorii „mam to w kalendarzu”. Sprawdź przy okazji dwie rzeczy w regulaminie: limit czasu i profil trasy. Bieg z limitem trzech godzin i bieg z limitem trzech i pół to przy pierwszym starcie dwa różne przedsięwzięcia, a płaska miejska pętla jest na debiut lepsza od malowniczej trasy z przewyższeniami.

A jeśli do startu masz szesnaście tygodni, a nie dwanaście? Nie rozciągaj planu równomiernie. Dołóż cztery tygodnie przed tygodniem pierwszym i przeznacz je na spokojne dojście do 20–24 km tygodniowo. Cykl zostaje wtedy taki sam, tylko wchodzisz w niego z lepszej bazy — a to jest zawsze lepszy zakup niż dodatkowe tempówki w środku.

Tydzień w praktyce — poniedziałek, środa i sobota rozstrzygają

Plan opisuje się liczbami, ale przeżywa się go w konkretnych dniach tygodnia. Poniżej rozkład, który działa u większości pracujących osób.

DzieńWariant na 3 treningiWariant na 4 treningi
Poniedziałekwolnewolne
Wtorekbieg spokojnybieg spokojny
Środawolne albo 40 min marszu lub roweruwolne
Czwartekjednostka jakościowajednostka jakościowa
Piątekwolnewolne
Sobotawolne albo spacertrucht 4–6 km + 4 rytmy po 100 m
Niedzieladługie wybieganiedługie wybieganie

Trzy dni z tej tabeli decydują o powodzeniu całego cyklu i żaden z nich nie jest dniem ciężkiego treningu.

Poniedziałek: nic. Po długim wybieganiu poniedziałek jest dniem, w którym adaptacja faktycznie zachodzi. Bieganie w poniedziałek nie dokłada formy — przenosi ją tylko z wtorku. Jeśli musisz się ruszyć, idź na spacer.

Środa: dzień, w którym większość ludzi psuje plan. We wtorek biegłeś, w czwartek biegniesz, w środę czujesz się dobrze i pojawia się myśl: „przebiegnę sobie luźne pięć kilometrów”. W wariancie na trzy treningi te pięć kilometrów jest dokładnie tym, czego nie wolno dokładać, bo cała konstrukcja stoi na dniu przerwy między jednostkami. Jeśli naprawdę chcesz biegać częściej, nie wstawiaj biegu w środek — przejdź na wariant czterodniowy, w którym dodatkowy bieg stoi w sobotę i jest krótki z zamysłem.

Sobota: dzień, który rozstrzyga o niedzieli. W wariancie na cztery treningi sobotni trucht ma być krótki i wolny do bólu; jego jedynym zadaniem jest rozruszać nogi przed długim wybieganiem. Sobotnia „szybka dycha z kolegami” zamienia niedzielne wybieganie we wleczenie się i tak właśnie wygląda pierwszy krok do porzucenia planu w ósmym tygodniu.

Dni da się przestawiać, ale dwie zasady są sztywne: nigdy dwie mocne jednostki pod rząd i minimum dwa dni odstępu między jednostką jakościową a długim wybieganiem. Pracujesz w weekendy? Przesuń długie wybieganie na środę i całą resztę tygodnia razem z nim, zachowując odstępy.

Plan dzień po dniu — dwanaście tygodni w dwóch wariantach

Wariant A jest planem minimum: doprowadza do mety i nie obiecuje czasu. Wariant B daje więcej kilometrów przy tym samym najdłuższym wybieganiu, więc na mecie zostaje więcej sił — i to jest jedyna różnica, jakiej możesz się po nim spodziewać. Wybór między nimi jest wyborem kalendarzowym, nie ambicjonalnym: cztery wyjścia w tygodniu albo trzy.

Trzy skróty, które wracają w obu tabelach. BS to bieg spokojny, czyli tempo, w którym prowadzisz rozmowę pełnymi zdaniami. Rytmy to przyspieszenia po 100 metrów z pełną przerwą na trucht — kosztują prawie zero zmęczenia i poprawiają ekonomię biegu. Tempo to fragment biegu w wysiłku komfortowo ciężkim; jak go rozpoznać, opisuje osobna sekcja niżej.

Wariant A — trzy treningi w tygodniu

Tydz.WtorekCzwartekNiedzielaRazem
1BS 5 kmBS 5 km + 4 rytmy8 km18
2BS 6 kmBS 5 km + 4 rytmy9 km20
3BS 6 kmBS 6 km11 km23
4BS 5 kmBS 5 km + 6 rytmów8 km18
5BS 6 kmBS 6 km + 4 rytmy12 km24
6BS 7 kmBS 6 km, w tym 10 min tempo13 km26
7BS 7 kmBS 7 km, w tym 2 × 8 min tempo15 km29
8BS 6 kmBS 5 km + 6 rytmów10 km21
9BS 7 kmBS 7 km, w tym 15 min tempo16 km30
10BS 7 kmBS 8 km, w tym 2 × 10 min tempo18 km33
11BS 6 kmBS 6 km, w tym 10 min tempo12 km24
12BS 5 kmBS 4 km + 4 rytmystart9 + start

Wariant B — cztery treningi w tygodniu

Tydz.WtorekCzwartekSobotaNiedzielaRazem
1BS 6 kmBS 6 km + 4 rytmytrucht 5 km9 km26
2BS 6 kmBS 7 kmtrucht 5 km10 km28
3BS 7 kmBS 7 kmtrucht 5 km12 km31
4BS 6 kmBS 6 km + 6 rytmówtrucht 4 km9 km25
5BS 7 kmBS 7 km, w tym 10 min tempotrucht 5 km13 km32
6BS 7 kmBS 8 km, w tym 2 × 8 min tempotrucht 5 km14 km34
7BS 8 kmBS 8 km, w tym 2 × 10 min tempotrucht 6 km16 km38
8BS 6 kmBS 7 km + 6 rytmówtrucht 5 km11 km29
9BS 8 kmBS 8 km, w tym 15 min tempotrucht 6 km17 km39
10BS 8 kmBS 9 km, w tym 2 × 12 min tempotrucht 6 km18 km41
11BS 7 kmBS 7 km, w tym 10 min tempotrucht 5 km13 km32
12BS 6 kmBS 5 km + 4 rytmytrucht 4 kmstart15 + start

W wariancie A przebiegasz w całym cyklu 275 kilometrów treningu plus dystans zawodów, w wariancie B — 370. Kilometraż dwunastego tygodnia nie obejmuje samego biegu. Zwróć uwagę, że najdłuższe wybieganie jest w obu wariantach identyczne: różnica siedzi w kilometrach zebranych po drodze, a nie w niedzielach.

Obie tabele to zwykły tekst, nie obrazek — wydrukujesz je razem ze stroną albo przepiszesz dwanaście wierszy na kartkę i przypniesz do lodówki. Ta druga metoda działa lepiej, bo skreślanie tygodnia ręcznie ma dziwną moc sprawczą.

Długie wybieganie — od 8 do 18 km i dlaczego nie do 21

W obu wariantach jest to jedyna jednostka, której niczym nie zastąpisz. Cała reszta planu istnieje po to, żeby dało się ją bezpiecznie wykonać.

Rośnie od 8 kilometrów w pierwszym tygodniu do 18 w dziesiątym, czyli mniej więcej po kilometrze na tydzień — z trzema momentami, w których cofa się o dwa albo trzy. Te cofnięcia w tygodniach 4, 8 i 11 są celowe i nie są nagrodą za dobre sprawowanie: to w nich praca z poprzednich tygodni zamienia się w formę.

Tempo długiego wybiegania ma być o 60 do 90 sekund na kilometr wolniejsze od tempa, w którym zamierzasz biec zawody. To najczęściej łamana zasada w całym przygotowaniu i jednocześnie ta, która kosztuje najwięcej: długie wybieganie biegane za szybko przestaje być długim wybieganiem, a staje się słabym startem kontrolnym co niedzielę.

Zanim wpiszesz sobie osiemnastkę do kalendarza, sprawdź, ile ona realnie zajmuje:

Wybieganie6:30/km7:00/km7:30/km8:00/km
12 km1:181:241:301:36
15 km1:381:451:532:00
18 km1:572:062:152:24

Dla większości osób w wariancie A osiemnastka to ponad dwie godziny na nogach, do których trzeba doliczyć dojazd, przebranie się i prysznic. Niedzielny poranek znika w całości i lepiej wiedzieć o tym w pierwszym tygodniu niż w dziewiątym, kiedy okazuje się, że wybieganie koliduje z obiadem u teściów.

Biegacz amator zatrzymany przy parkowym poidełku w połowie długiego wybiegania, jedna ręka na kurku, oddech spokojny, pusta żwirowa alejka w tle
Osiemnastka w tempie 7:00 min/km to ponad dwie godziny na nogach — na tym dystansie plan picia przestaje być opcjonalny, a trasa z dostępem do wody jest wygodniejsza od ładniejszej.

I teraz pytanie, które przy pierwszym półmaratonie pada zawsze: dlaczego plan nie dochodzi do pełnych 21 kilometrów.

Powód pierwszy jest arytmetyczny. Osiemnaście kilometrów to 85 procent dystansu zawodów. Brakujące trzy kilometry kosztują na treningu jeszcze około 25 minut wysiłku w stanie, w którym jesteś już zmęczony — czyli dokładnie tam, gdzie koszt regeneracyjny rośnie najszybciej, a korzyść adaptacyjna już nie. Płacisz za nie kilkoma dniami gorszych treningów w tygodniu, w którym powinieneś zaczynać roztrenowanie.

Powód drugi jest praktyczny: te trzy kilometry dołoży start. Kibice, tempo grupy i adrenalina są na zawodach warte więcej niż jakikolwiek trening i dlatego zawodów nie da się odtworzyć w niedzielę rano na ścieżce nad rzeką. Jeśli przebiegasz 18 km spokojnie i bez marszu, przebiegniesz 21,0975 km na zawodach. Skąd biorą się te niecałe sto metrów ponad okrągłą liczbę, rozłożyliśmy przy długości półmaratonu.

Jedna zasada awaryjna, przydatna mniej więcej od szóstego tygodnia: gdy w tygodniu zabraknie czasu, skracasz bieg spokojny, nigdy długie wybieganie. Odwrotna kolejność to najprostszy sposób na dojście do startu bez przygotowania dystansowego — z dobrą kondycją i nogami, które nigdy nie były dłużej niż godzinę w ruchu.

Kiedy dołożyć tempo i jak wygląda pierwsza tempówka

Przez pierwsze pięć tygodni wszystko biegasz wolno i to nie jest zaniedbanie, tylko kolejność. Najpierw regularność, potem objętość, dopiero na końcu intensywność. Odwrócenie tej kolejności jest najkrótszą drogą do przerwania planu w trzecim tygodniu.

Pierwsza jednostka w tempie wchodzi w szóstym tygodniu, czyli sześć tygodni przed startem, i wygląda tak:

  • 15 minut truchtu na rozgrzewkę,
  • 10 minut ciągiem w tempie komfortowo ciężkim,
  • 10 minut truchtu na schłodzenie.

I to wszystko. Dziesięć minut, nie trzydzieści. Jeżeli po pierwszej tempówce masz wrażenie, że dało się zrobić dwa razy tyle — bardzo dobrze, tak ma być.

Jak rozpoznać „komfortowo ciężkie”, jeśli nie masz z czym porównać. Miernikiem jest oddech, nie zegarek. W tempie spokojnym mówisz całymi zdaniami. W tempie progowym wypowiadasz pojedyncze słowa i krótkie zwroty, ale nie łapiesz powietrza w połowie wyrazu. Jeśli po dwóch minutach oddech przestaje być rytmiczny, biegniesz za szybko — i tak wychodzi przy pierwszej tempówce u większości ludzi.

Dawka rośnie potem powoli: 2 × 8 minut w siódmym tygodniu, 15 minut ciągiem w dziewiątym, 2 × 10 albo 2 × 12 minut w dziesiątym. W całym cyklu zbiera się z tego około 70–75 minut, czyli mniej niż jedno długie wybieganie. To celowo mało: przy pierwszym półmaratonie o wyniku decydują przebiegnięte kilometry, a nie liczba tempówek.

Jeżeli mimo wszystko chcesz mieć w głowie liczbę, poniżej tempa startowe dla najczęstszych celów przy debiucie — policzone z pełnych 21,0975 km, a nie z okrągłych 21:

Cel na mecieTempo startoweBieg spokojnyOdcinek w tempie
2:407:358:35–9:057:05–7:15
2:307:078:05–8:356:35–6:45
2:156:247:25–7:555:55–6:05
2:005:416:45–7:155:10–5:20

Kolumna „bieg spokojny” bywa szokiem. Przy celu 2:30 spokojny bieg ma iść w tempie ponad ośmiu minut na kilometr i to nie jest pomyłka ani marnowanie treningu — to jedyny mechanizm, dzięki któremu utrzymasz trzydzieści kilka kilometrów tygodniowo przez trzy miesiące.

Celu nie wybieraj jednak z tej tabeli, tylko z własnego wyniku na krótszym dystansie. Wpisz czas z 5 albo 10 km:

Prognoza czyta wyłącznie Twoją szybkość i o objętości treningowej nie wie nic, więc przy debiucie potraktuj ją jako górną granicę ambicji, a nie jako plan — dolicz sobie kilka minut i biegnij zawody wolniej, niż wychodzi z przelicznika. Pełne zestawienie celów i temp dla tego dystansu stoi niżej:

Cele czasowe na dystansie 21,0975 km — tempo potrzebne do ich osiągnięcia.
Czas docelowyTempo
min/km
Półmetek
10,5 km
1:20:003:4840:00
1:25:004:0242:30
1:30:004:1645:00
1:35:004:3047:30
1:40:004:4450:00
1:45:004:5952:30
1:50:005:1355:00
1:55:005:2757:30
2:00:005:411:00:00
2:05:005:551:02:30
2:10:006:101:05:00
2:15:006:241:07:30
2:20:006:381:10:00
2:25:006:521:12:30
2:30:007:071:15:00
2:35:007:211:17:30
2:40:007:351:20:00
2:45:007:491:22:30
2:50:008:031:25:00
2:55:008:181:27:30
3:00:008:321:30:00

Ostatnie 14 dni — roztrenowanie bez paniki

Roztrenowanie jest już w obu tabelach i niczego nie trzeba do niego dokładać. Po osiemnastce w dziesiątym tygodniu objętość spada o mniej więcej jedną trzecią, a w tygodniu startowym schodzi do jednej trzeciej szczytu. Intensywności nie obniżasz — obniżasz wyłącznie objętość. Dlatego w jedenastym tygodniu nadal jest dziesięć minut w tempie, a w tygodniu startowym cztery rytmy: nogi mają pamiętać, jak wygląda szybszy krok.

Co się wtedy dzieje w głowie i w nogach, warto wiedzieć zawczasu, bo zaskakuje prawie każdego debiutanta:

  • Poczujesz się ciężko. Zwykle w środku ostatniego tygodnia. Nogi wydają się drewniane, a tempo spokojne wydaje się szybkie. To normalna reakcja na zmianę obciążenia, a nie utrata formy.
  • Coś zacznie boleć. Kolano, ścięgno, łydka — bez powodu i bez urazu. U większości osób znika w dniu startu.
  • Pojawi się myśl, żeby jeszcze coś sprawdzić. Jeszcze jedna piętnastka, jeszcze jedna mocna tempówka, jeszcze jeden test formy. Nie ma treningu, który w ostatnich dziesięciu dniach dołoży formy. Jest za to sporo takich, które ją zabiorą.
Rzeczy przygotowane wieczorem przed startem na podłodze przy drzwiach: rozbiegane buty ze zgniecioną podeszwą środkową, złożona koszulka, spodenki, skarpety, miękka bidonka i dwa saszetki żelu
But do zawodów ma mieć za sobą co najmniej dwa długie wybiegania, a żel — jeden trening. Wieczór przed startem jest momentem na sprawdzenie listy, nie na zakupy.

Pięć rzeczy, które psują dobrze przygotowany start

  • Nowe buty kupione w tygodniu startowym — but do zawodów ma mieć za sobą co najmniej dwa długie wybiegania
  • Pierwszy żel wypróbowany na trasie zawodów zamiast na treningu
  • Śniadanie inne niż to sprzed niedzielnych wybiegań
  • Pierwsze trzy kilometry przebiegnięte o 20 sekund na kilometrze szybciej od planu, bo tłum niesie i wydaje się lekko
  • Brak sprawdzenia limitu czasu i rozmieszczenia punktów odżywczych w regulaminie, czyli dwie minuty czytania, których nikt nie robi

Ostatnie dwa dni: nic nowego, normalne jedzenie, sen. W sobotę przed niedzielnym startem najlepiej działa dwadzieścia minut bardzo wolnego truchtu z czterema rytmami — bardziej dla głowy niż dla nóg. Międzyczasy warto rozpisać wcześniej i przepisać cztery liczby na opaskę; rozkład tempa dla swojego celu policzysz w kalkulatorze międzyczasów.

A jeśli w trakcie cyklu wypadł Ci cały tydzień — grypa, wyjazd, dziecko przyniosło coś z przedszkola — nie nadrabiaj kilometrów podwójnymi treningami. Reguły postępowania przy przerwach różnej długości rozpisaliśmy przy wariantowym planie na dwanaście tygodni i obowiązują tu tak samo.

Najczęstszy błąd: każdy trening w tym samym tempie

Najpopularniejszy sposób na zmarnowanie tych dwunastu tygodni nie polega na opuszczaniu treningów. Polega na przebiegnięciu wszystkich w jednym tempie — trochę za szybkim jak na bieg spokojny i wyraźnie za wolnym jak na jednostkę w tempie. Wychodzi z tego bieganie w szarej strefie, które męczy jak mocne, a rozwija jak lekkie.

Sprawdzian zajmuje sekundę: jeśli Twój bieg spokojny i Twoja tempówka różnią się o mniej niż trzydzieści sekund na kilometrze, biegasz wszystko w jednym tempie. Lekarstwem jest zwolnienie biegów spokojnych, a nie przyspieszenie tempówek — bo to biegi spokojne stanowią osiemdziesiąt procent kilometrów w obu wariantach i to one budują całą konstrukcję.

Dlaczego wolne kilometry robią coś, czego szybkie nie zrobią, rozłożyliśmy osobno przy treningu w strefie 2. Jeśli natomiast zastanawiasz się, czy Twój tygodniowy kilometraż w ogóle wystarcza do celu, który sobie postawiłeś, progi objętości według celu czasowego zebraliśmy w tekście o tym, ile kilometrów tygodniowo trzeba biegać do półmaratonu.

Pozostałe materiały o tym dystansie — taktykę na dzień startu, rozkład tempa i przeliczniki — znajdziesz w dziale o półmaratonie.

Najczęstsze pytania

Ile czasu potrzeba, żeby przygotować się do pierwszego półmaratonu?

Dwanaście tygodni, jeśli już dziś przebiegasz 30 minut bez przerwy, biegasz około 20 km tygodniowo i trenujesz trzy razy w tygodniu od co najmniej miesiąca. Bez tej bazy realny horyzont to 20–24 tygodnie, bo ścięgna i kości adaptują się miesiącami, a nie tygodniami — i to one, a nie zadyszka, kończą przyspieszone przygotowania.

Czy przed półmaratonem trzeba przebiec 21 km na treningu?

Nie i nie warto. Najdłuższe wybieganie w tym planie ma 18 km, czyli 85 procent dystansu zawodów. Brakujące trzy kilometry kosztują na treningu jeszcze około 25 minut wysiłku w zmęczeniu, a płaci się za nie kilkoma dniami gorszej regeneracji. Na zawodach dołoży je tempo grupy i adrenalina.

Ile treningów w tygodniu wystarczy do pierwszego półmaratonu?

Trzy wystarczą, żeby dobiec: bieg spokojny, jednostka jakościowa i długie wybieganie, z dniem przerwy między nimi. Czwarty trening nie wydłuża wybiegania, tylko dokłada kilometrów po drodze — w tym planie daje 370 km w cyklu zamiast 275, czyli więcej sił na ostatnich pięciu kilometrach zawodów.

Kiedy zrobić ostatnie długie wybieganie przed półmaratonem?

Dokładnie dwa tygodnie przed startem. Tydzień to za mało na regenerację po osiemnastu kilometrach, a trzy tygodnie to już tyle, że zdążysz stracić czucie długiego dystansu. Ta jedna data porządkuje cały plan wstecz i najwygodniej budować od niej kalendarz przygotowań.

Co robić, jeśli w ostatnim tygodniu przed startem czuję się ciężko?

Nic. Uczucie ciężkich nóg w środku tygodnia startowego to normalna reakcja na spadek objętości, a nie utrata formy — podobnie jak drobne bóle, które pojawiają się bez urazu i znikają w dniu startu. Nie ma treningu, który w ostatnich dziesięciu dniach dołoży formy, są za to takie, które ją zabiorą.