Półmaraton

Jak przebiec półmaraton — taktyka na dzień startu, kilometr po kilometrze

Pierwszy półmaraton przebiega się tak: pierwszy kilometr o 10–15 sekund wolniej, niż podpowiada głowa, kolejne trzynaście na tempie, którego nie zmieniasz mimo pokusy, i dopiero ostatnie trzy na tym, co zostało. Cała reszta — rozgrzewka, depozyt, kubek z wodą, skurcz na 17. kilometrze — to logistyka, którą da się rozpisać co do kwadransa i wykonać bez zastanawiania się. Ten tekst dotyczy wyłącznie dnia startu: od pobudki po linię mety. Przygotowaniami zajmuje się osobny plan i nie powtarzamy go tutaj ani jednym akapitem.

Redakcja Opublikowano Aktualizacja 13 min czytania
Grupa amatorskich biegaczy w środkowej części biegu ulicznego, biegną spokojnym rytmem w luźnym szyku po asfalcie, poranne światło, brak numerów startowych i logotypów
Środkowa część półmaratonu wygląda dokładnie tak: luźny szyk, jednostajny rytm i nikt nikogo nie wyprzedza. Ten fragment biegu wygrywa się cierpliwością, a przegrywa dwadzieścia minut wcześniej.

10–15 s/km

o tyle wolniej niż plan biegnie się pierwszy kilometr

6,05 %

średnia zmiana prędkości między odcinkami u najwolniejszej grupy półmaratończyków

21,2 km

tyle zwykle nalicza zegarek — i to zjada cały zapas przy równym tempie

30–60 g węgli/h

zapotrzebowanie przy wysiłku trwającym ponad godzinę

Cztery decyzje, które podejmujesz przed startem, nie na trasie

  • Wybierz tempo planowane, nie docelowe. Cel 2:15 to dokładnie 6:23,9 min/km, więc bieg równo po 6:24 kończy się w 2:15:01 — o sekundę za późno. Planowane tempo dla tego celu to 6:22.
  • Rozpisz trzy międzyczasy: na 5, 10 i 15 km. Nie osiem. Kontrolowanie tempa co kilometr kończy się szarpaniem, a szarpanie kosztuje więcej niż odchylenie, które próbujesz nim naprawić.
  • Zdecyduj przed startem, na których punktach się zatrzymujesz i co bierzesz. Decyzja podjęta trzydzieści metrów przed stołem kończy się kubkiem wypitym do połowy i zakrztuszeniem.
  • Ustal próg rezygnacji z celu. Do minuty straty na 15. kilometrze przyspieszenie ma sens, ale wyłącznie wtedy, gdy kilometry 12–15 szły równo i bez wysiłku. Od półtorej minuty planem staje się dobiegnięcie — przy pierwszym starcie nie ma z czego odrabiać.

Ten tekst zaczyna się w dniu startu — przygotowania są gdzie indziej

Jeżeli szukasz planu treningowego, kalendarza dwunastu tygodni i odpowiedzi na pytanie, ile kilometrów tygodniowo biegać, jesteś w złym miejscu. To wszystko stoi w planie przygotowań do pierwszego półmaratonu krok po kroku i tam należy zacząć, jeśli do startu masz jeszcze kilka tygodni.

Ten artykuł zajmuje się wyłącznie ostatnimi dwudziestoma czterema godzinami: od pobudki do linii mety. Podział jest celowy, bo to dwa zupełnie różne problemy. Trening rozkłada się na miesiące i wybacza pojedyncze złe dni. Dzień startu trwa raz, decyzji jest w nim kilkanaście i wszystkie zapadają w warunkach, w których nikt nie myśli szczególnie trzeźwo.

Tempo planowane, nie tempo docelowe

Pierwsza rzecz do ustalenia, jeszcze w domu: jakie tempo faktycznie zamierzasz trzymać. To nie jest czas docelowy podzielony przez dystans i zaokrąglony.

Cel 2:15:00 to 8 100 sekund na 21,0975 km, czyli 383,93 s/km — dokładnie 6 minut 23,93 sekundy. Bieg równo po 6:24 kończy się w 2:15:01. Jedna sekunda po celu, po dwóch i pół godzinie wysiłku i dwunastu tygodniach treningu. Ta sama pułapka na innych progach:

CelTempo dokładneTempo planowaneNa linii 21,0975 kmGdy zegarek naliczy 21,2 kmGdy naliczy 21,3 km
2:00:005:41,35:391:59:121:59:472:00:21
2:15:006:23,96:222:14:192:14:582:15:37
2:30:007:06,67:042:29:052:29:492:30:31

Trzy prawe kolumny są tam z konkretnego powodu. Trasa jest mierzona po najkrótszej dopuszczalnej linii, a nikt tej linii nie biegnie — omijasz kubki, wyprzedzasz, ścinasz łuki szerzej, niż trzeba. Dwieście metrów nadmiaru to na półmaratonie mniej więcej jeden procent dystansu, czyli ponad pół minuty przy tempie dwugodzinnym. Jeśli chcesz mieć pewność także przy odczycie 21,3 km, tempo planowane schodzi jeszcze o dwie sekundy: 5:38, 6:20 i 7:02.

Cena tego zapasu jest policzalna i uczciwie ją podajemy: biegnąc po 6:22 zamiast po 6:23,9, kończysz w 2:14:19, czyli oddajesz 41 sekund, których nie musiałeś oddawać, gdyby trasa była idealnie przebiegnięta. To jest dokładnie ta transakcja, którą warto zawrzeć przy pierwszym starcie.

Międzyczasy dla wszystkich typowych celów, liczone z pełnego czasu docelowego, a nie z zaokrąglonego tempa:

Międzyczasy przy równym tempie na dystansie 21,0975 km. Tak wygląda bieg rozłożony idealnie równo — w praktyce pierwsze kilometry biegnie się kilka sekund wolniej.
Punkt1:20:001:30:001:45:002:00:002:15:002:30:00
5 km18:5821:2024:5328:2632:0035:33
10 km37:5542:4049:4656:531:03:591:11:06
Półmetek
10,5 km
40:0045:0052:301:00:001:07:301:15:00
15 km56:531:03:591:14:391:25:191:35:591:46:39
20 km1:15:501:25:191:39:321:53:452:07:592:22:12
Meta
21,1 km
1:20:001:30:001:45:002:00:002:15:002:30:00

Własny rozkład, z widokiem nadającym się do wydrukowania i zabrania na start, wygenerujesz tutaj:

Trzy godziny przed startem — rozpiska co do kwadransa

Do startuCo robisz
−3:00pobudka, 400–500 ml wody, żadnych decyzji
−2:30śniadanie: dokładnie ten zestaw, który testowałeś na treningu
−1:45wyjście z domu albo dojazd; strój startowy już na sobie
−1:15jesteś na miejscu, lokalizujesz depozyt i toalety
−1:00ostatnie 200–300 ml płynu; po tej godzinie już tylko łyki
−0:45kolejka do toalety — tu ginie najwięcej czasu i nerwów
−0:35oddanie depozytu, zostajesz w tym, w czym biegniesz
−0:25rozgrzewka
−0:12wejście do sektora
−0:03zdjęcie ostatniej warstwy, ostatni łyk

Śniadanie to jedyny element tej listy, w którym nie ma miejsca na improwizację. Zestaw i gramaturę dobierz i sprawdź wcześniej — dwanaście gotowych wariantów z liczbą gramów węglowodanów rozpisaliśmy w tekście o tym, co jeść przed bieganiem i ile czasu wcześniej. Reguła na dziś: dwie i pół godziny odstępu, około 1,5–2 g węglowodanów na kilogram masy ciała i zero produktów, których nie jadłeś przed treningiem.

Rozgrzewka zależy od celu i jest krótsza, niż myślisz

Im wolniej zamierzasz biec, tym mniej rozgrzewki potrzebujesz — bo tym bardziej pierwsze kilometry same nią są.

  • Cel 2:20 i wolniej: nie rozgrzewaj się biegiem. Pięć minut marszu, krążenia ramion i bioder, cztery przebieżki po 20 sekund. Pierwsze dwa kilometry biegu potraktuj jako część rozgrzewki i przebiegnij je świadomie wolniej.
  • Cel 1:50–2:20: 6–8 minut bardzo spokojnego truchtu, cztery przebieżki po 60–80 metrów, zakończone najpóźniej 12 minut przed startem.
  • Cel poniżej 1:45: 10–15 minut truchtu, przebieżki i jeden krótki akcent w tempie startowym, wszystko zamknięte kwadrans przed strzałem.

Badania nad tak zwanym efektem primingu — mocnym akcentem tuż przed startem — prowadzono niemal wyłącznie na wysiłkach trwających kilka minut i ich wyniki bywają sprzeczne. Przenoszenie tych wniosków na bieg trwający dwie godziny nie ma pokrycia w danych i nie będziemy udawać, że ma. Praktyczny wniosek pozostaje prosty: rozgrzewka ma cię przygotować, a nie zmęczyć.

Zestaw ćwiczeń, który wykonasz w pięć minut przy taśmach zabezpieczających, opisaliśmy osobno w tekście o rozgrzewce przed bieganiem.

Kilometry 1–3: jesteś za szybko i musisz to zdusić

Po strzale wszystko sprzysięga się przeciwko rozsądkowi: adrenalina, tłum, muzyka, ludzie mijający cię z obu stron i najczęściej pierwszy kilometr poprowadzony szeroką ulicą w dół. Do tego zegarek w kanionie zabudowy potrafi przez pierwsze dwieście metrów pokazywać tempo, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Pierwszy kilometr biegnij o 10–15 sekund wolniej niż tempo planowane. Przy celu 2:15 to 6:35 zamiast 6:22. Drugi kilometr — o 5 sekund wolniej. Od trzeciego wchodzisz na tempo i już go nie zmieniasz.

Jeśli po pierwszym kilometrze widzisz na zegarku czas o pół minuty lepszy od planu, to nie jest dobra wiadomość i nie ma sensu jej tak traktować. Zwolnij natychmiast, zanim ten błąd urośnie. Nadwyżka tempa z pierwszych kilometrów nie zostaje w banku — zostaje w mięśniach.

Kilometry 4–14: jazda na autopilocie

Jedenaście kilometrów, na których nie dzieje się nic i to jest właściwy stan. Twoje zadania są trzy:

  1. Kontroluj tempo co pięć kilometrów, nie co kilometr. Odchylenie pojedynczego kilometra o 8 sekund nic nie znaczy; odchylenie odcinka pięciokilometrowego o 40 sekund znaczy wszystko. Rozkład z tabeli wyżej wystarczy zapamiętać w trzech punktach: 5, 10 i 15 km.
  2. Oddychaj miarowo i nie rozmawiaj więcej niż zdaniami. Jeśli na 8. kilometrze prowadzisz swobodną rozmowę, biegniesz wolniej niż planowałeś. Jeśli nie możesz wydusić słowa, biegniesz za szybko i wiesz o tym już teraz, a nie na 17. kilometrze.
  3. Biegnij po najkrótszej rozsądnej linii. Nie po samym krawężniku, ale bez zataczania łuków przez całą szerokość jezdni. To są te dwieście metrów z tabeli.

Co do wyprzedzania: na tym odcinku nie wyprzedzasz nikogo dlatego, że masz ochotę. Wyprzedzasz wtedy, gdy ktoś przed tobą zwolnił poniżej twojego tempa — i robisz to jednym płynnym ruchem, nie przyspieszając na dwieście metrów.

Biegacz amator w środkowej fazie biegu ulicznego, spokojny miarowy krok, wzrok skierowany przed siebie, ramiona rozluźnione, po bokach rozmyci inni uczestnicy
Rozluźnione barki i wzrok skierowany 20 metrów przed siebie to nie estetyka — zaciśnięte ramiona i wzrok w asfalt kosztują energię, której w drugiej połowie nie ma skąd wziąć.

Kilometry 15–18: tutaj się rozstrzyga

To jedyny fragment półmaratonu, w którym trzeba coś aktywnie robić. Zapasy glikogenu są nadwerężone, nogi ciężkie, a nagrody wciąż nie widać. Nic się nie dzieje samo — od tego momentu tempo utrzymuje się wysiłkiem woli, a nie rozpędem.

Trzy rzeczy, które działają:

  • Skróć horyzont. Nie myśl o mecie ani o sześciu kilometrach. Myśl o najbliższym punkcie odżywczym albo najbliższym skrzyżowaniu.
  • Podnieś kadencję, nie długość kroku. Krok się skraca naturalnie ze zmęczenia; jeśli pozwolisz jednocześnie spaść częstotliwości, tempo leci w dół dwa razy szybciej.
  • Zaczep się kogoś. Znajdź osobę biegnącą równo w twoim tempie i biegnij trzy metry za nią przez dwa kilometry. To najstarszy i wciąż najskuteczniejszy sposób na ten odcinek.

Badanie Ristanovicia i współpracowników z 2023 roku, obejmujące 133 268 wyników półmaratonu z jednej dużej imprezy ulicznej, pokazuje, na czym polega różnica między biegaczami. Wszystkie grupy zwalniały w drugiej połowie, ale skala była nieporównywalna: w grupie najsłabszej średnia zmiana prędkości między kolejnymi odcinkami wyniosła 6,05% u mężczyzn i 5,49% u kobiet, a w grupie najlepszej odpowiednio 2,97% i 2,77%. Innymi słowy: szybsi biegacze nie są odporni na zwalnianie — po prostu zwalniają o połowę mniej. Tempo w drugiej połowie to umiejętność, nie cecha wrodzona, i ćwiczy się ją właśnie tutaj.

Kilometry 19–21,0975: co zostawić na finisz

Ostatnie dwa kilometry to jedyne miejsce, gdzie wolno podnieść tempo — pod jednym warunkiem: że najpierw utrzymałeś je przez poprzednie osiemnaście. Finisz nie odrabia strat, tylko zamyka bieg.

Praktycznie: od 19. kilometra możesz dołożyć 5–10 sekund na kilometr, jeśli czujesz na to zapas. Ostatnie 400 metrów biegnij tak szybko, jak da się utrzymać do linii, i ani metra szybciej — sprint zaczęty 600 metrów przed metą kończy się marszem 200 metrów przed nią, na oczach wszystkich.

Jeżeli zapasu nie ma, utrzymaj tempo i nie próbuj niczego. Dobiegnięcie równo jest lepszym wynikiem niż finisz okupiony zejściem do marszu.

Punkty odżywcze — jak pić z kubka i się nie zakrztusić

Na biegach ulicznych punkty stoją zwykle co pięć kilometrów, ale rozstaw i zawartość zależą od organizatora — sprawdź to w regulaminie przed startem, bo to jedna z niewielu rzeczy, których nie da się zgadnąć na trasie.

Technika picia z kubka, cztery kroki:

  1. Wybierz stół po tej stronie, po której już biegniesz. Przecinanie trasy w poprzek na wysokości punktu jest najczęstszą przyczyną kolizji na całym biegu.
  2. Weź kubek z jednego z ostatnich stołów, nie z pierwszego — tam jest tłok.
  3. Ściśnij górę kubka w dziobek kciukiem i palcem wskazującym. Bez tego połowa wyląduje na tobie.
  4. Zwolnij do bardzo spokojnego truchtu na pięć kroków, zrób wydech, wypij dwa łyki, wyrzuć kubek do kosza albo tuż za nim.
Punkt odżywczy na biegu ulicznym, wolontariusze podają papierowe kubki z wodą biegaczom mijającym stół, kilka kubków na asfalcie, dzienne światło
Kubki bierze się z ostatnich stołów, nie z pierwszych — przy pierwszym stole stoi kolejka i to tam dochodzi do większości potrąceń na całej trasie.

Ile pić: przy biegu trwającym dwie godziny w umiarkowanej temperaturze wystarcza 150–250 ml na punkt, czyli mniej więcej pół kubka. Więcej chlupie i nie wchłania się szybciej. Pełne uzasadnienie i sposób na własny pomiar strat z potem opisujemy w tekście o nawodnieniu w biegach maratońskich, a przy starcie w upale obowiązuje osobny zestaw zasad — zebraliśmy je w poradniku o bieganiu w upale.

Węglowodany: przy wysiłku trwającym ponad godzinę stanowisko American College of Sports Medicine i Academy of Nutrition and Dietetics z 2016 roku podaje 30–60 g węglowodanów na godzinę. Przy celu 2:00–2:30 oznacza to jeden do trzech żeli albo odpowiednik w napoju izotonicznym. Zasada nadrzędna: nic, czego nie testowałeś na treningu.

Trzy scenariusze awaryjne

Skurcz łydki. Zejdź na bok trasy, żeby nie zostać potrąconym. Zatrzymaj się, oprzyj o cokolwiek i delikatnie przyciągnij palce stopy do siebie na 20–30 sekund, bez szarpania. Rusz marszem, potem truchtem. Nie próbuj rozbiegać skurczu w tempie startowym — wrócisz do punktu wyjścia w ciągu kilometra. Co realnie zmniejsza ryzyko, opisujemy w tekście o skurczach łydek podczas biegania.

Kłucie w boku. Zwolnij do bardzo spokojnego truchtu, zrób trzy głębokie wydechy przez zaciśnięte usta, naciśnij dłonią miejsce bólu i pochyl tułów lekko do przodu. Kolka typowo ustępuje w ciągu jednej do trzech minut po zwolnieniu — jeśli zachowuje się inaczej, nie jest kolką. Szczegółowy opis i cztery kroki w kolejności: kolka w boku podczas biegania.

„Nie mam nóg”. Najczęstszy scenariusz od 16. kilometra i najbardziej niedoceniany. Zwolnij świadomie o 20–30 sekund na kilometr na jeden kilometr, weź węglowodany, a potem spróbuj wrócić do tempa planowanego. W połowie przypadków wracasz. W drugiej połowie — nie wracasz, i wtedy planem staje się dobiegnięcie, a nie odrabianie. Nie jest to porażka, tylko poprawnie podjęta decyzja.

Najczęstszy błąd: zakładanie banku czasu na pierwszych kilometrach

Niedzielny poranek, cel 2:15, plan 6:22 na kilometr. Pierwsze pięć kilometrów schodzi jak z płatka, bo tempo 6:10 wydaje się absurdalnie łatwe — nogi świeże, tłum niesie, a przewaga rośnie z każdym kilometrem. Na dziesiątce zegarek pokazuje 1:01:40, podczas gdy plan przewidywał 1:03:40 — dwie minuty do przodu. To jest ten moment, w którym większość debiutantów po raz pierwszy dopuszcza myśl o wyniku poniżej 2:10.

Dalszy ciąg tego rachunku wygląda tak — to arytmetyczna ilustracja, nie wynik badania, ale scenariusz powtarzalny co do minuty:

OdcinekTempoCzas odcinkaNarastająco
1–10 km6:101:01:401:01:40
11–15 km6:3032:301:34:10
16–21,0975 km7:1544:122:18:22

Równy bieg po 6:22 dałby 2:14:19. Dwie minuty zysku z pierwszej dziesiątki zamieniły się w cztery minuty i trzy sekundy straty na mecie — i cel przekroczony o trzy minuty dwadzieścia dwie sekundy.

Mechanizm nie jest tajemniczy. Tempo szybsze o dwanaście sekund na kilometr przesuwa wysiłek bliżej progu, na którym zaczyna narastać zmęczenie, którego już nie da się cofnąć zwolnieniem. Płacisz za to później, drożej i bez możliwości negocjacji.

Bank czasu na półmaratonie nie istnieje. Istnieje pożyczka o bardzo wysokim oprocentowaniu, spłacana między 16. a 21. kilometrem. Jeśli chcesz zobaczyć, jak wyglądają realne czasy amatorów i ile z nich da się urwać w jednym sezonie, zestawienie stoi w tekście o typowym czasie amatora na półmaratonie, a pozostałe materiały o tym dystansie zebraliśmy w dziale półmaratońskim.

Źródła

  • Ristanović L., Cuk I., Villiger E., Stojiljković S., Nikolaidis P.T., Weiss K., Knechtle B. (2023). The pacing differences in performance levels of marathon and half-marathon runners. Frontiers in Psychology, 14, 1273451.
  • Thomas D.T., Erdman K.A., Burke L.M. (2016). Position of the Academy of Nutrition and Dietetics, Dietitians of Canada, and the American College of Sports Medicine: Nutrition and Athletic Performance. Journal of the Academy of Nutrition and Dietetics, 116(3), 501–528.
  • König D., Braun H., Carlsohn A. i in. (2020). Position of the working group sports nutrition of the German Nutrition Society (DGE): carbohydrates in sports nutrition. Deutsche Zeitschrift für Sportmedizin, 71(7–9), 185–191.
  • Vickers A.J., Vertosick E.A. (2016). An empirical study of race times in recreational endurance runners. BMC Sports Science, Medicine and Rehabilitation, 8, 26.

Najczęstsze pytania

Jakie tempo trzymać na pierwszym półmaratonie?

Tempo planowane, czyli o 1–2 sekundy na kilometr szybsze od dokładnego ilorazu celu i dystansu. Cel 2:15 to 6:23,9 min/km, więc planuje się 6:22 — bieg równo po 6:24 kończy się w 2:15:01. Ten zapas pokrywa też nadprogramowe metry, które nalicza zegarek.

O ile wolniej biec pierwszy kilometr półmaratonu?

O 10–15 sekund wolniej niż tempo planowane, a drugi kilometr o około 5 sekund wolniej. Od trzeciego wchodzisz na tempo i już go nie zmieniasz. Adrenalina, tłum i częsty zjazd na starcie sprawiają, że bez świadomego hamowania pierwszy kilometr wychodzi za szybki niemal zawsze.

Ile pić na punktach odżywczych podczas półmaratonu?

Przy biegu trwającym około dwóch godzin w umiarkowanej temperaturze wystarcza 150–250 ml na punkt, czyli mniej więcej pół kubka. Ściśnij górę kubka w dziobek, zwolnij do truchtu na pięć kroków i wypij dwa łyki. Większa objętość chlupie i nie wchłania się szybciej.

Kiedy odpuścić cel czasowy na pierwszym półmaratonie?

Rozstrzyga to, jak szły kilometry 12–15. Przy stracie do minuty wobec planu przyspieszenie jest wykonalne, ale tylko wtedy, gdy tamten odcinek szedł równo i bez wysiłku — na ostatnie sześć kilometrów dokładasz wtedy około dziesięciu sekund na kilometrze i robisz to jednym ruchem, a nie na raty do dwudziestego kilometra. Jeśli tempo już wtedy spadało samo albo strata sięga półtorej minuty, celem staje się dobiegnięcie: przy debiucie próba nadrabiania kończy się zwykle zejściem do marszu przed dziewiętnastym kilometrem i wynikiem gorszym, niż dałoby spokojne utrzymanie tempa.

Ile czasu przed startem półmaratonu zjeść śniadanie?

Około dwie i pół godziny przed startem, w ilości mniej więcej 1,5–2 g węglowodanów na kilogram masy ciała, z produktów sprawdzonych wcześniej na treningu. Po godzinie przed startem już tylko łyki płynu. Nowego produktu nie testuje się w dniu, który się liczy.

Czy warto rozgrzewać się przed półmaratonem?

Zależy od celu. Przy 2:20 i wolniej wystarczy pięć minut marszu i cztery krótkie przebieżki, bo pierwsze dwa kilometry same są rozgrzewką. Przy celu poniżej 1:45 sensowne jest 10–15 minut truchtu z przebieżkami, zakończone kwadrans przed startem, żeby rozgrzewka przygotowała, a nie zmęczyła.