Dla początkujących

Bieganie po 60. roku życia i później

Po sześćdziesiątce cztery krótkie wyjścia biegowe dają więcej niż dwa długie, a wydolność jest tu najmniejszym z problemów: mężczyzna w tej grupie potrzebuje na dystans 1,32 raza więcej czasu niż dwudziestolatek, kobieta 1,40 raza — i to wszystko, co wiek zabiera z samego silnika. Zmienia się natomiast to, ile obciążenia wytrzymuje ścięgno, jak szybko wraca siła i jak długo utrzymasz się na jednej nodze. Poziom rekreacyjny na 5 km to w tej grupie 35:38 u mężczyzn i 41:10 u kobiet, czyli dokładny odpowiednik 27:00 i 29:24 u dwudziestolatka. Niżej pełna tabela czasów, tygodniowy rozkład czterech krótkich wyjść, sześć ćwiczeń równowagi i wyjaśnienie, dlaczego przy części leków zegarek przestaje być miarą intensywności.

Redakcja Opublikowano Aktualizacja 14 min czytania
Mężczyzna i kobieta po sześćdziesiątce biegną spokojnym truchtem szeroką parkową alejką wczesnym rankiem, krok krótki, sylwetki wyprostowane
Krok po sześćdziesiątce jest krótszy i częstszy nie z ostrożności, tylko z arytmetyki: sztywniejsze ścięgno oddaje mniej energii sprężystej, więc długi wykrok kosztuje więcej, niż daje.

1,32 / 1,40 × czasu dwudziestolatka

mnożnik wieku dla mężczyzn i kobiet 60+ wg tabel age-grading WMA 2025

4 krótkie wyjścia biegowe

co drugi dzień, plus dwie sesje siły z równowagą i jeden dzień ruchu bez uderzeń

6 ćwiczeń równowagi

pięciominutowy blok na początku każdej sesji siłowej, dwa razy w tygodniu

24 % rzadziej

o tyle ćwiczenia równowagi i funkcjonalne obniżają częstość upadków wg przeglądu Cochrane z 2019 roku

Trzy rzeczy, które po sześćdziesiątce działają inaczej niż po pięćdziesiątce

  • Liczba wyjść rośnie, a długość pojedynczego spada. Cztery biegi po pięćdziesiąt minut to dwieście minut uderzeń, cztery po dwadzieścia pięć — sto, przy podobnym efekcie treningowym.
  • Do siły dochodzi równowaga i nie jest to dodatek dla ostrożnych. W przeglądzie Cochrane ćwiczenia równowagi i funkcjonalne obniżają częstość upadków o 24% przy dowodach wysokiej jakości, a programy oparte na samym chodzeniu albo samym treningu oporowym mają efekt niepewny.
  • Przy lekach zwalniających pracę serca strefy tętna liczone z jakiegokolwiek wzoru przestają opisywać rzeczywistość. Intensywność ustala się wtedy sprawdzianem rozmowy, a nie liczbą na zegarku.

Co realnie zmienia się po sześćdziesiątce

Nie wydolność. Według tabel age-grading World Masters Athletics 2025 mężczyzna w grupie 60+ potrzebuje na ten sam dystans 1,32 raza więcej czasu niż wzorzec z przedziału 20–29 lat, kobieta 1,40 raza [1]. To jest cały ubytek silnika: trzydzieści dwa i czterdzieści procent, rozłożone na cztery dekady. Pierwszy rok regularnego treningu u osoby, która nie biegała, daje zwykle więcej.

Zmieniają się cztery inne rzeczy i to one przebudowują tydzień.

Trzy z nich przenoszą się wprost z dekady wcześniejszej i nie będziemy ich tu opisywać drugi raz: masa mięśniowa, która bez treningu oporowego cofa się rok po roku, sztywniejsze ścięgno wymuszające krok krótszy i częstszy oraz regeneracja, której po mocniejszej jednostce przestają wystarczać dwie doby. Mechanizm każdej z nich rozłożyliśmy przy bieganiu po pięćdziesiątce. Po sześćdziesiątce zmienia się ich skala, a nie natura — z jednym wyjątkiem, który ma znaczenie dla planu: przerwa w treningu oporowym kosztuje teraz więcej, niż da się odrobić po powrocie, więc siła przestaje być wsparciem dla biegania i staje się warunkiem tego, żeby bieganie miało ciąg dalszy.

Dochodzi czwarta rzecz, której po pięćdziesiątce jeszcze nie było: równowaga. Zmniejsza się czucie ułożenia stopy, wolniejsza jest reakcja prostownicza, gorsze widzenie o zmierzchu. Praktyczny skutek nie dotyczy wyniku, tylko tego, czy potkniesz się o korzeń — dlatego ćwiczenia równowagi wchodzą tu do planu na równych prawach z siłą.

Kiedy iść do lekarza

O tym, czy przed pierwszym wyjściem iść do lekarza, nie decyduje wiek, tylko objawy, rozpoznane choroby i przyjmowane leki. Stanowisko serwisu jest tu niezmienne i rozpisaliśmy je przy badaniach przed rozpoczęciem biegania: rutynowe EKG spoczynkowe u osoby bez objawów jest przez wytyczne odradzane, a nie zalecane, a sześćdziesięciolatek bez dolegliwości nie potrzebuje więcej badań niż trzydziestolatek. Jedna rzecz jest natomiast w tej grupie wiekowej częstsza i naprawdę wymaga rozmowy — stała farmakoterapia.

Umów wizytę przed startem albo w trakcie, jeśli:

  • przyjmujesz leki na serce, ciśnienie lub moczopędne — nie po to, żeby dostać zgodę, tylko żeby ustalić, jak zmieniają reakcję na wysiłek i nawodnienie; żadnego z nich nie odstawiaj samodzielnie przed treningiem
  • odczuwasz ból, ucisk lub pieczenie w klatce piersiowej podczas wysiłku, także gdy mija po zatrzymaniu się — kontakt z lekarzem tego samego dnia, a przy bólu utrzymującym się w spoczynku numer alarmowy 112
  • zasłabłeś, straciłeś przytomność albo miałeś zawroty głowy w trakcie biegulekarz tego samego dnia
  • czujesz kołatanie serca utrzymujące się po zakończeniu wysiłku albo wyraźnie nierówny rytm — lekarz w ciągu 2 dni
  • masz duszność nieproporcjonalną do wysiłku albo pojawiającą się przy zwykłym wchodzeniu po schodach — lekarz w ciągu 2 dni
  • upadłeś podczas biegu lub spaceru bez wyraźnej przyczyny, choćby raz — lekarz rodzinny w ciągu 2 tygodni; powtarzające się upadki mają swoje przyczyny i wiek nie jest jedną z nich
  • boli Cię punktowo kość piszczelowa albo śródstopie, w tym samym miejscu przy każdym bieguortopeda w ciągu kilku dni
  • masz rozpoznaną osteoporozę, chorobę serca, cukrzycę albo przeszedłeś zabieg ortopedyczny — ustal zakres i intensywność z lekarzem prowadzącym, a nie z tabelą w internecie. Ten tekst nie stawia rozpoznania i nie zastępuje rozmowy o Twoich lekach.

Ile realnie zajmuje 5 i 10 km w tej grupie wiekowej

Wiek zmienia liczbę na zegarku, a nie poziom wytrenowania — cała trudność polega na tym, że ogólne tabele czasów pokazują wyłącznie tę pierwszą rzecz i czyta się je potem jak wyrok. Mnożnik z tabel WMA usuwa ten błąd jednym działaniem: przesuwa całą drabinkę poziomów dokładnie o tyle, ile wiek zabiera z silnika — 1,32 u mężczyzn i 1,40 u kobiet [1]. Nazwa poziomu w każdym wierszu zostaje ta sama, zmienia się tylko czas, przy którym stoi.

PoziomMężczyzna 5 kmMężczyzna 10 kmKobieta 5 kmKobieta 10 km
Początkujący43:341:30:4950:191:44:54
Rekreacyjny35:381:14:1841:101:25:49
Dobry30:221:03:1835:041:13:07
Bardzo dobry26:2455:0330:301:03:34
Klubowy23:0648:1026:4155:38

Kolumny dziesiątki wyliczono z piątki wzorem Riegela, więc wiersz czyta się poziomo: opisuje tego samego biegacza na dwóch dystansach. Odczyt praktyczny jest taki: piątka w 35:38, czyli po 7:08 min/km, znaczy w tej grupie wiekowej dokładnie to samo, co 27 minut u dwudziestolatka — różni je miejsce na skali, a nie wytrenowanie. Pełny zestaw grup wiekowych i dystansów stoi w tabeli średnich czasów.

Jedno zastrzeżenie, żeby nie czytać tabeli za szeroko: opisuje ona poziom zaawansowania, a nie skład stawki na konkretnym biegu. Wiersz „początkujący” to nie średnia krajowa sześćdziesięciolatków, tylko pozycja osoby, która zaczyna, w polu startowym biegu miejskiego. Jeśli masz już jakiś wynik, przelicz go na wiek i płeć zamiast porównywać z kimkolwiek:

Tydzień: cztery krótkie wyjścia zamiast dwóch długich

Tu logika odwraca się w stosunku do typowych planów treningowych. Po sześćdziesiątce liczba wyjść rośnie, a długość pojedynczego spada. Cztery wyjścia po średnio dwadzieścia pięć minut dają więcej niż dwa po pięćdziesiąt przy identycznej sumie tygodniowej: pojedyncze obciążenie jest mniejsze, bodziec powtarza się częściej, a adaptacje, które w tym wieku cofają się szybciej, dostają regularne przypomnienie. Rozkład dekada po dekadzie zebraliśmy przy objętości w różnych grupach wiekowych — z jednym zastrzeżeniem. Podane tam dla grupy 60+ dwadzieścia do czterdziestu kilometrów tygodniowo opisuje kogoś, kto biega regularnie od lat. Tydzień poniżej jest punktem wejścia i daje kilometraż wyraźnie mniejszy; do tamtej objętości dochodzi się miesiącami, dokładając minuty do niedzieli i do środkowych wyjść, a nie kolejny dzień biegania.

DzieńCo robiszCzas
Poniedziałekmarszobieg, najkrótszy w tygodniu15–20 min
Wtoreksiła i równowaga25 min
Środamarszobieg spokojny20–25 min
Czwarteksiła i równowaga, ten sam zestaw25 min
Piątekmarszobieg spokojny20–25 min
Sobotamarsz, rower albo basen — bez uderzeń30–40 min
Niedzielanajdłuższe wyjście tygodnia, całe w rozmowie30–45 min

Cztery z tych pozycji zawierają bieg, dwie to siła z równowagą, a jedna nie dokłada stopie ani jednego uderzenia. Jedno miejsce w tym tygodniu łamie regułę dwóch dób przerwy i jest to zrobione świadomie: między niedzielnym najdłuższym wyjściem a poniedziałkowym marszobiegiem stoi jedna doba. Dlatego poniedziałek jest najkrótszy z całej czwórki — a jeśli po niedzieli nogi są ciężkie, to właśnie on przesuwa się na wtorek albo wypada. Wydłużanie niedzieli nie jest odpowiedzią na żaden problem w tym planie.

Zasada 48 godzin przerwy, obowiązująca po czterdziestce i pięćdziesiątce, dotyczy jednostki, która zostawia ślad. Po sześćdziesiątce nie zmienia się sama zasada, tylko to, czym jest jednostka: dwadzieścia minut marszobiegu w rozmowie nie jest bodźcem, po którym trzeba wypoczywać dwie doby. Jest nim każde przyspieszenie, każdy podbieg i każde wyjście dłuższe niż zwykle — i po nich odstęp wraca do dwóch, a nawet trzech dni.

Marszobieg to tu forma docelowa, nie etap przejściowy

Naprzemienne minuty biegu i marszu nie są wersją dla tych, którzy nie dają rady. Są sposobem na utrzymanie tygodniowej objętości przy wyraźnie mniejszej liczbie uderzeń — a po sześćdziesiątce to liczba uderzeń, a nie zadyszka, wyznacza sufit. Cała mechanika, łącznie z tym, jak proporcja biegu do marszu przekłada się na tempo średnie i dlaczego marsz musi być szybki, stoi w tekście o marszobiegu metodą Galloway.

Punkt wyjścia, jeśli zaczynasz od zera: 1 minuta truchtu i 2 minuty szybkiego marszu, plus pięć minut marszu na rozgrzewkę i pięć na zejście. Siedem takich cykli daje nieco ponad pół godziny, czyli długość niedzielnego wyjścia z tabeli wyżej — w krótsze dni robisz mniej cykli, a nie krótsze: trzy w poniedziałek, cztery do pięciu w środę i piątek. Co dwa tygodnie przesuwasz piętnaście sekund z marszu do truchtu, nie zmieniając ani długości cyklu, ani całego wyjścia; po ośmiu tygodniach z 1:2 wychodzi 2:1, czyli 2 minuty truchtu na 1 minutę marszu. Kalendarz jest tu tylko ramą — skracasz marsz dopiero wtedy, gdy w połowie ostatniego odcinka biegu umiesz wypowiedzieć na głos całe zdanie. Marszobieg zostaje potem na stałe także wtedy, gdy dasz radę biec ciągiem — nie chodzi o to, czy dasz radę, tylko o to, ile obciążenia zbiera się w tygodniu.

Dwie osoby po sześćdziesiątce truchtają obok siebie parkową alejką jesienią, w zwykłych strojach biegowych, rozmawiają w trakcie
Sprawdzian intensywności jest ten sam co zawsze i nie wymaga zegarka: całe zdanie wypowiedziane bez łapania powietrza. Jeśli zdanie się rwie, to nie jest już spokojne wyjście.

Sześć ćwiczeń równowagi — blok, którego po pięćdziesiątce jeszcze nie było

To najczęściej pomijana część planu i jednocześnie ta o największej wartości. Wytyczne WHO z 2020 roku dla osób po 65. roku życia zalecają wprost zróżnicowaną aktywność wielokomponentową z naciskiem na równowagę funkcjonalną i siłę, o umiarkowanej lub większej intensywności, co najmniej trzy dni w tygodniu — i mówią, po co: żeby poprawić sprawność funkcjonalną i zapobiegać upadkom. Osobno stoją w nich ćwiczenia wzmacniające wszystkie duże grupy mięśniowe co najmniej dwa dni w tygodniu, wspólne dla wszystkich dorosłych [3]. To wciąż obowiązujące wydanie — nowszego WHO nie wypuściło. Przegląd Cochrane dotyczący zapobiegania upadkom wskazuje z kolei ćwiczenia równowagi i funkcjonalne jako kategorię o najlepszej dokumentacji: obniżają częstość upadków o 24% (RaR 0,76; 95% CI 0,70–0,81; 39 badań, 7920 uczestników, dowody wysokiej jakości). Połączenie ćwiczeń równowagi z oporowymi daje w tym przeglądzie 34% (RaR 0,66), ale przy dowodach umiarkowanej jakości. Programy oparte głównie na samym chodzeniu albo samym treningu oporowym mają w tym zestawieniu efekt niepewny — i dlatego blok równowagi nie jest w tym planie dodatkiem [2].

Zestaw zajmuje pięć minut i wchodzi na początek każdej sesji siłowej. Wszystko przy blacie kuchennym albo oparciu krzesła, żeby mieć czego się złapać.

  1. Stanie na jednej nodze — 3 × 30 s na stronę. Postęp: puść blat, potem zamknij oczy, potem stań na złożonym ręczniku.
  2. Chód stopa za stopą po linii — 2 × 10 kroków w przód i 10 w tył, pięta dotyka palców drugiej stopy.
  3. Przenoszenie ciężaru w bok — 2 × 10 na stronę, powolne, z zatrzymaniem na 2 sekundy na nodze obciążonej.
  4. Sięganie stopą w cztery strony — stojąc na jednej nodze, dotknij podłogi drugą stopą z przodu, z boku, z tyłu i po skosie; 2 × 4 na stronę.
  5. Wstawanie i siadanie z zamkniętymi oczami — 2 × 8, krzesło za plecami jako zabezpieczenie, ręce skrzyżowane na klatce.
  6. Krok w bok na stopień i zejście — 2 × 8 na stronę, stopień 15–20 cm, zejście wolniejsze niż wejście.

Poziom trudności dobiera się jedną zasadą: ćwiczenie ma być na granicy Twojej stabilności, ale przy czymś, czego możesz się złapać. Ćwiczenie równowagi, przy którym ani razu się nie zachwiejesz, nie ćwiczy równowagi.

Kobieta po sześćdziesiątce stoi na jednej nodze przy kuchennym blacie, dłoń lekko oparta o blat, druga stopa uniesiona nad podłogą
Blat jest częścią ćwiczenia, a nie oznaką słabości: pozwala ustawić trudność tak, żeby stać na granicy własnej stabilności i mieć czego się złapać, gdy się zachwiejesz.

Siła: przestaje chodzić o to, ile podniesiesz

Zestaw ćwiczeń jest ten sam co dekadę wcześniej — wstawanie z krzesła, wspięcia na palce, wykroki, mostek, wejścia na stopień — i rozpisaliśmy go w planie siłowym w domu oraz przy bieganiu po pięćdziesiątce. Po sześćdziesiątce zmienia się sposób wykonania.

Pierwsza zmiana: prędkość ruchu w fazie wznoszenia. Najszybciej spada nie sama siła maksymalna, tylko zdolność do jej szybkiego wytworzenia — a to ona ratuje przed upadkiem, gdy stopa zahaczy o krawężnik. Stanowisko National Strength and Conditioning Association w sprawie treningu oporowego u osób starszych zaleca włączenie pracy o charakterze mocy, a nie wyłącznie wolnych powtórzeń [4]. Praktycznie: w górę tak szybko, jak potrafisz, w dół powoli, przez trzy sekundy — i nie z ciężarem, który to uniemożliwia.

Druga zmiana: pomiar zamiast wrażenia. Test wstawania z krzesła w 30 sekund wchodzi w skład zestawu prób sprawności funkcjonalnej seniorów Rikli i Jones z 1999 roku [5], a sam został opisany i sprawdzony w osobnej pracy z tego samego roku — wynik korelował tam z maksymalnym wyciskaniem nogami na suwnicy (r = 0,78 u mężczyzn i 0,71 u kobiet), więc mierzy siłę, a nie chęci [6]. Wykonanie jest proste: siedzisz na zwykłym krześle, ręce skrzyżowane na klatce, i liczysz pełne wstania w pół minuty. Nie porównuj wyniku z tabelami krążącymi po sieci — porównuj z własnym wynikiem sprzed sześciu tygodni. To najczulszy wskaźnik tego, czy trening siłowy w ogóle działa.

Dwie sesje w tygodniu po dwadzieścia pięć minut razem z blokiem równowagi. Nie trzeci bieg zamiast siły — siła jest tu drugim filarem planu, a nie dodatkiem.

Leki a tętno: dlaczego zegarek przestaje być miarą

To wątek praktycznie nieobecny w polskim internecie biegowym, a dotyczy sporej części tej grupy wiekowej.

Leki z grupy beta-adrenolityków, przepisywane między innymi na nadciśnienie i chorobę wieńcową, obniżają tętno spoczynkowe i maksymalne. Skutek jest konkretny: strefy policzone z jakiegokolwiek wzoru — także z równania Tanaki, które stosujemy zamiast reguły „220 minus wiek” [7] — przestają opisywać rzeczywistość, bo wzór nie wie, co bierzesz. Zegarek pokazuje wtedy, że biegniesz „za wolno”, i jest to fałszywy sygnał. O ile dokładnie obniża się tętno, zależy od preparatu i dawki — to pytanie do lekarza, nie do kalkulatora.

Co robić zamiast: przejść na sprawdzian rozmowy. Spokojne wyjście to takie, w którym wypowiadasz całe zdanie bez łapania powietrza — opisaliśmy to przy treningu w strefie 2. Druga grupa warta uwagi to leki moczopędne: zmieniają gospodarkę wodną, więc tolerancja upału bywa przy nich wyraźnie gorsza, a letnie wyjścia przenosi się na wczesny ranek i skraca. Żadnego z tych leków nie odstawia się przed treningiem na własną rękę.

Najczęstszy błąd: powrót do kilometrażu sprzed dwudziestu lat

Kwiecień, sześćdziesiąt trzy lata. Ktoś biegał regularnie do czterdziestki, potem przestał, a teraz wraca — i pierwsze cztery tygodnie idą świetnie, bo wydolność wraca szybko. W szóstym tygodniu wychodzi już cztery razy w tygodniu po pięćdziesiąt minut, „bo kiedyś tak biegałem”. W ósmym boli pięta przy pierwszych krokach po wstaniu z łóżka. W dziesiątym nie ma już biegania w ogóle.

Wydolność faktycznie wraca w kilka tygodni i to ona podpowiada, że da się. Ścięgno nie ma pamięci sprzed dwudziestu lat — przystosowuje się od zera i wolniej niż wtedy. Rachunek jest prosty: cztery wyjścia po pięćdziesiąt minut to dwieście minut uderzeń, cztery po dwadzieścia pięć — sto. Ta sama liczba wyjść, o połowę mniejsze obciążenie, i to drugie zostaje w planie na lata.

Drugi błąd, łagodniejszy, ale częstszy: traktowanie siły i równowagi jako czegoś na później. Wypadają z tygodnia pierwsze i wracają dopiero po upadku albo kontuzji. Jeśli musisz coś wyciąć, wytnij bieg, nie sesję siłową.

I rzecz, która robi więcej niż każdy plan: znajdź ludzi. Sobotni parkrun jest darmowy, mierzy czas i nie ma limitu, przed którym trzeba się bronić. Reszta materiałów dla zaczynających stoi w dziale dla początkujących.

Źródła

  1. Tabele age-grading dla biegów ulicznych USATF/WMA, edycja 2025 (oprac. A.L. Jones) — mnożniki wieku i płci, na których stoją nasze tabele czasów. Dostęp: 17 sierpnia 2026.
  2. Sherrington C. i wsp., Exercise for preventing falls in older people living in the community, Cochrane Database of Systematic Reviews, 2019 (CD012424.pub2) — wersja aktualna, nowszej aktualizacji nie ma. Dostęp: 17 sierpnia 2026.
  3. World Health Organization, WHO guidelines on physical activity and sedentary behaviour, 2020 — zalecenia dla osób w wieku 65 lat i starszych; wydanie obowiązujące. Dostęp: 17 sierpnia 2026.
  4. Fragala M.S. i wsp., Resistance Training for Older Adults: Position Statement From the National Strength and Conditioning Association, Journal of Strength and Conditioning Research, 2019. Dostęp: 17 sierpnia 2026.
  5. Rikli R.E., Jones C.J., Development and validation of a functional fitness test for community-residing older adults, Journal of Aging and Physical Activity, 1999 — zestaw prób sprawności funkcjonalnej seniorów. Dostęp: 17 sierpnia 2026.
  6. Jones C.J., Rikli R.E., Beam W.C., A 30-s chair-stand test as a measure of lower body strength in community-residing older adults, Research Quarterly for Exercise and Sport, 1999 — praca źródłowa dla samego testu. Dostęp: 17 sierpnia 2026.
  7. Tanaka H., Monahan K.D., Seals D.R., Age-predicted maximal heart rate revisited, Journal of the American College of Cardiology, 2001. Dostęp: 17 sierpnia 2026.

Ten artykuł ma charakter edukacyjny, nie stawia rozpoznania i nie zastępuje konsultacji z lekarzem — zasady tworzenia i weryfikacji naszych treści opisaliśmy w polityce redakcyjnej.

Najczęstsze pytania

Czy można zacząć biegać po 60. roku życia?

Tak i sam wiek nie jest przeciwwskazaniem ani powodem do robienia badań. Według tabel age-grading WMA 2025 mężczyzna w grupie 60+ potrzebuje na ten sam dystans 1,32 raza więcej czasu niż dwudziestolatek przy równym wytrenowaniu, kobieta 1,40 raza — to mniej, niż daje pierwszy rok regularnego treningu u osoby nietrenującej. Zacznij od marszobiegu w proporcji 1 minuta truchtu na 2 minuty szybkiego marszu, powtórzonej od trzech do siedmiu razy — zależnie od tego, na który dzień tygodnia wypada wyjście. O wizycie u lekarza decydują objawy, rozpoznane choroby i przyjmowane leki, a nie data urodzenia.

Jaki jest dobry czas na 5 km po 60. roku życia?

Wiek przesuwa liczbę, nie ocenę. W grupie 60+ poziom rekreacyjny to około 35:38 u mężczyzn i 41:10 u kobiet, poziom dobry 30:22 i 35:04, poziom bardzo dobry 26:24 i 30:30. To ta sama drabinka poziomów co w tabelach dla dwudziestolatków, przemnożona przez 1,32 u mężczyzn i 1,40 u kobiet: wynik 35:38 po sześćdziesiątce świadczy o takim samym wytrenowaniu jak 27 minut w wieku dwudziestu kilku lat, a tempo 7:08 min/km jest jego bezpośrednim przelicznikiem.

Jakie ćwiczenia równowagi robić po sześćdziesiątce?

Sześć pozycji wystarczy i zajmują pięć minut: stanie na jednej nodze 3 × 30 s na stronę, chód stopa za stopą po linii, powolne przenoszenie ciężaru w bok, sięganie stopą w cztery strony ze stania na jednej nodze, wstawanie z krzesła z zamkniętymi oczami i krok w bok na stopień. Rób je przy blacie albo oparciu krzesła, żeby mieć czego się złapać. Trudność dobiera się tak, żebyś stał na granicy własnej stabilności — ćwiczenie, przy którym ani razu się nie zachwiejesz, równowagi nie ćwiczy.

Czy leki na nadciśnienie przeszkadzają w bieganiu?

Nie wykluczają biegania, ale zmieniają sposób mierzenia intensywności. Leki z grupy beta-adrenolityków obniżają tętno spoczynkowe i maksymalne, więc strefy policzone z jakiegokolwiek wzoru przestają opisywać rzeczywistość, a zegarek pokazuje wtedy, że biegniesz za wolno — i jest to fałszywy sygnał. Zamiast tętna używa się wtedy sprawdzianu rozmowy: całe zdanie bez łapania powietrza. Leki moczopędne pogarszają z kolei tolerancję upału, więc letnie wyjścia przenosi się na wczesny ranek. Żadnego z tych leków nie odstawia się przed treningiem samodzielnie.

Ile przerwy zostawiać między treningami po sześćdziesiątce?

To zależy od tego, czym była jednostka. Dwadzieścia minut spokojnego marszobiegu w rozmowie nie wymaga dwóch dób przerwy i można je powtarzać co drugi dzień albo częściej. Po każdym przyspieszeniu, podbiegu i wyjściu dłuższym niż zwykle odstęp wraca do 48, a bywa że 72 godzin. W praktyce w tygodniu mieszczą się cztery krótkie wyjścia biegowe co drugi dzień — z jednym świadomym wyjątkiem, bo po najdłuższym wyjściu w niedzielę poniedziałkowy marszobieg jest najkrótszy z całej czwórki i wypada, jeśli nogi są ciężkie — dwie sesje siły z równowagą i jeden dzień ruchu bez uderzeń — marsz, rower albo basen liczą się do objętości, nie dokładając stopie ani jednego uderzenia.