Kalkulator temp treningowych

Podaj jeden wynik startowy, a policzymy pięć temp: spokojne rozbieganie, maratońskie, progowe, interwałowe i powtórzenia. Do każdego dostaniesz przykładową jednostkę przeliczoną na twój kilometraż i odpowiedź na pytanie, po co ona jest. Wszystkie liczby wychodzą ze wzoru Riegela używanego w całym serwisie, więc tempo maratońskie zgadza się co do sekundy z prognozą czasu w dziale kalkulatorów.

Pięć temp zamiast jednego

Większość biegających amatorów ma jedno tempo. Nie z lenistwa — po prostu nikt im nigdy nie powiedział, że powinno być inaczej, a zegarek pokazuje jedną liczbę i jej nie komentuje. Kalkulator wyżej rozbija tę jedną liczbę na pięć, bo każda z nich robi w organizmie coś innego.

E — rozbieganie. Podstawa objętości. Buduje wytrzymałość tlenową kosztem, który da się ponieść cztery razy w tygodniu przez pół roku. Nie jest lepsze od szybkiego biegania — jest powtarzalne, a przewaga bierze się z sumy, nie z pojedynczego treningu.

M — tempo maratońskie. Uczy gospodarowania paliwem i utrwala tempo docelowe. Poza cyklem maratońskim nie jest ci do niczego potrzebne i spokojnie można je z tygodnia wyciąć.

T — próg, czyli tempówka. Komfortowo ciężko: powiesz jedno zdanie, ale nie dwa. Sensem tego treningu nie jest osiągnięcie danego tempa, tylko sprawienie, żeby to samo tempo przestało być męczące.

I — interwały. Odcinki od trzech do pięciu minut, przedzielone truchtem. Pracują nad pułapem tlenowym, czyli nad sufitem, którego tempówka sama z siebie nie podnosi.

R — powtórzenia. Odcinki 200–400 metrów z pełną przerwą. Poprawiają ekonomię biegu i mechanikę kroku, a nie wydolność — dlatego biega się je szybko i krótko, i dlatego zmęczenie po nich jest zupełnie inne niż po interwałach.

Ustawienie domyślne kalkulatora — 5 km w 23:00, 40 km tygodniowo — daje kolejno 5:50–6:30, 5:14, 4:51, 4:26 i 4:13 min/km. Tempo startowe tego biegacza to 4:36, więc jego zwykły trening ma być o 74 do 114 sekund na kilometrze wolniejszy niż bieg, którym zrobił swój wynik.

Osiemdziesiąt procent kilometrów masz przebiec wolniej, niż myślisz

Proporcja cztery do jednego krąży po internecie jako zasada 80/20 i sama w sobie nie jest tu najciekawsza. Jest obserwacją z dzienników treningowych wytrenowanych zawodników, a nie receptą wydaną tobie — piszemy o tym szerzej we wpisie o treningu w strefie 2. Ciekawe jest co innego: nie proporcja, tylko tempo tych osiemdziesięciu procent.

Weźmy tego samego biegacza: 23:00 na piątce, 40 kilometrów tygodniowo. Cztery do jednego oznacza 32 kilometry spokojnie i 8 kilometrów mocno. Te 32 kilometry w tempie 5:50–6:30 zajmą mu od 3:06:30 do 3:28:15 w tygodniu. Mocne 8 kilometrów w tempie progowym — 38:51. Czyli ponad trzy godziny biegania, w którym jedyną prawidłową odpowiedzią na pytanie „czy nie biegnę za wolno” jest „biegnę tak, jak trzeba”.

A teraz to, co dzieje się naprawdę. Ten sam biegacz wychodzi na trening i biegnie 5:30, bo tyle wychodzi mu naturalnie i wygląda przyzwoicie w aplikacji. Wpisz 5:30 w ostatnie pole kalkulatora, a dostaniesz werdykt: do spokojnego rozbiegania brakuje 20 sekund wolniej, do tempówki 39 sekund szybciej. To jest środek, którego nie ma. Bieg za szybki, żeby regenerował, i za wolny, żeby był bodźcem — płacisz zmęczeniem, nie dostając adaptacji.

Dwoje dorosłych biegaczy obok siebie na parkowej alejce, jedno z nich mówi w trakcie biegu, oboje wyprostowani i rozluźnieni
Test rozmowy rozstrzyga szybciej niż zegarek: w tempie E mówisz pełnymi zdaniami i nie łapiesz powietrza w ich środku. Jeśli zdanie się rwie, biegniesz progiem, a nie rozbieganiem.

U wolniejszego biegacza ta luka jest jeszcze szersza. Wynik 30:00 na piątce to tempo startowe 6:00, a rozbieganie 7:29–8:22, czyli od 89 do 142 sekund wolniej. Prawie dwie i pół minuty na kilometrze różnicy między biegiem, którym się startuje, a biegiem, którym się trenuje na co dzień. Nikt nie trafia w to intuicyjnie.

Jeden wyjątek od reguły „wolniej znaczy lepiej”

  • Górna krawędź zakresu E to granica, poniżej której bieg przestaje być bodźcem
  • Jeśli przy wyliczonym tempie krok robi się nienaturalnie drobny i zaczynasz się szurać, biegnij górną krawędzią zakresu, a nie jeszcze wolniej
  • Kryterium rozstrzygającym jest oddech, nie zegarek: masz mówić pełnymi zdaniami

Jak to liczymy

Cztery z pięciu zakresów wychodzą z jednego wzoru — tego samego, którym serwis przelicza dystanse wszędzie indziej. To wzór Riegela z wykładnikiem 1,06:

T2 = T1 × (D2 / D1) ^ 1,06

Używamy go też w drugą stronę. Zamiast pytać „ile zajmie mi dystans D”, pytamy „jaki dystans przebiegnę startowo w czasie T”:

D2 = D1 × (T2 / T1) ^ (1 / 1,06)

I stąd biorą się cztery tempa:

tempo M = Riegel(42,195 km) ÷ 42,195
tempo T = 3600 s ÷ D(3600 s)      próg = wysiłek startowy na godzinę
tempo I =  720 s ÷ D(720 s)       pułap tlenowy = wysiłek na 10–12 minut
tempo R =  300 s ÷ D(300 s)       powtórzenia 400 m = wysiłek na 5 minut
tempo E = od 1,20 × T do 1,34 × T

Sprawdzenie na wyniku 23:00 na 5 km

  • (42,195 ÷ 5) ^ 1,06 = 9,5911, więc maraton wypada w 1380 × 9,5911 = 13 235,7 s = 3:40:36, a tempo M to 13 235,7 ÷ 42,195 = 313,7 s/km, czyli 5:13,7
  • (3600 ÷ 1380) ^ (1 ÷ 1,06) = 2,4709, więc w godzinę przebiegasz startowo 12,354 km, a tempo T to 3600 ÷ 12,354 = 291,4 s/km, czyli 4:51
  • (720 ÷ 1380) ^ (1 ÷ 1,06) = 0,5413, więc w 12 minut przebiegasz 2,707 km, a tempo I to 266,0 s/km, czyli 4:26
  • (300 ÷ 1380) ^ (1 ÷ 1,06) = 0,2370, więc w 5 minut przebiegasz 1,185 km, a tempo R to 253,2 s/km, czyli 4:13
  • Tempo E: 291,4 × 1,20 = 349,7 oraz 291,4 × 1,34 = 390,5, czyli 5:50–6:30

Dlaczego akurat takie czasy trwania wysiłku. Próg mleczanowy definiuje się klasycznie jako intensywność utrzymywaną przez mniej więcej godzinę, więc tempo T to tempo biegu startowego trwającego 3600 sekund. Prędkość przy pułapie tlenowym odpowiada wysiłkowi na 10–12 minut, więc tempo I liczymy z 720 sekund — i jest to zarazem czas trwania testu Coopera, dzięki czemu oba narzędzia mówią tę samą rzecz tą samą liczbą. Powtórzenia na 400 metrów biega się w tempie biegu na 1500 metrów, czyli mniej więcej pięciominutowego, i stąd 300 sekund.

Dlaczego tempo M idzie z prognozy maratońskiej, a nie z osobnego wzoru. Bo inaczej dwa narzędzia w tym samym serwisie pokazałyby temu samemu biegaczowi dwa różne tempa maratońskie. Kolumna Riegela w prognozie czasu i tempo M tutaj to ten sam rachunek i ta sama liczba, co do sekundy. Ten sam wykładnik stoi też pod tabelą średnich czasów.

Skąd mnożniki tempa spokojnego. Zakres E jest jedynym, którego nie da się wyprowadzić z Riegela, bo spokojnego biegania się nie ściga i nie ma dla niego „czasu wysiłku”. Bierzemy więc od 20 do 34 procent wolniej od progu. Ta rozpiętość nie jest zgadywana: stosunek tempa spokojnego do progowego trzyma się tego przedziału na każdym poziomie wytrenowania, bo obie prędkości rosną razem. Dolna krawędź to bieg, po którym da się zrobić drugi taki nazajutrz; górna to granica, poniżej której bieg przestaje być bodźcem.

A co z tabelami VDOT. Podział na pięć zakresów i ich litery pochodzą od Jacka Danielsa i nie udajemy, że jest inaczej. Liczby jednak nie są przepisane z jego tabel — wychodzą z modelu tego serwisu. Wyniki są zbliżone, bo obie drogi opisują tę samą fizjologię, ale każdą wartość z tej strony da się sprawdzić na kartce, mając kalkulator i wzór wyżej.

Tempa treningowe z wyniku na 5 kilometrach

Tabela pokazuje to samo, co kalkulator, dla najczęstszego dystansu wejściowego. Nie ma w niej kolumn wieku ani płci i jest to celowe: model startuje od twojego wyniku, a ten już zawiera wszystko, co wiek i płeć wnoszą.

Wynik na 5 kmE — rozbieganieM — maratońskieT — prógI — interwałyR — powtórzenia
17:304:30–5:023:593:453:263:16
18:004:37–5:104:053:513:313:21
19:004:52–5:264:194:033:423:31
20:005:06–5:424:334:153:533:42
21:005:21–5:584:464:274:043:52
22:005:35–6:145:004:394:154:03
23:005:50–6:305:144:514:264:13
24:006:04–6:465:275:034:374:24
25:006:18–7:025:415:154:484:34
26:006:33–7:185:555:274:594:44
27:006:47–7:346:085:395:094:55
28:007:01–7:506:225:515:205:05
29:007:15–8:066:366:035:315:15
30:007:29–8:226:496:145:425:25
31:007:43–8:377:036:265:535:35
32:007:57–8:537:166:386:035:46
33:008:12–9:097:306:506:145:56
34:008:26–9:257:447:016:256:06
35:008:40–9:407:577:136:356:16

Wszystkie wartości w minutach na kilometr. Kolumna M jest prognozą maratońską — o jej ograniczeniach niżej.

Jak wygląda z tego tydzień

Dla biegacza z wynikiem 23:00 na piątce i czterdziestoma kilometrami tygodniowo kalkulator składa jednostki tak:

  • Rozbieganie: 10 km w 58:17–1:05:05. Dwa albo trzy takie biegi w tygodniu.
  • Tempówka: 4 km ciągiem w 19:26. Cztery kilometry to dziesięć procent tygodnia i to jest górna granica jednej jednostki progowej.
  • Interwały: 4 × 800 m w 3:33, trucht 400 m między odcinkami.
  • Powtórzenia: 5 × 400 m w 1:41, przerwa do pełnego odpoczynku.
  • Tempo maratońskie: 8 km w 41:49 — ale tylko wtedy, gdy przygotowujesz się do maratonu.

W jednym tygodniu robisz jedną z trzech mocnych pozycji, nie wszystkie. Przy pięciu i więcej treningach — dwie, oddzielone co najmniej dwoma dniami spokojnego biegania. Jak to poukładać w konkretnej jednostce, opisuje wpis o treningu interwałowym; tam odcinki wyliczane są regułą kciuka w postaci stałego odjęcia sekund od tempa z piątki. Ta strona liczy to samo proporcją, więc u bardzo szybkich i bardzo wolnych biegaczy obie metody rozjeżdżają się o kilka sekund na kilometrze. Reguła kciuka jest przybliżeniem tego rachunku, a nie odwrotnie.

Czego ten kalkulator nie robi

Nie wie, ile biegasz. Wzór Riegela zakłada, że jesteś przygotowany do dystansu, o który pytasz. Na maratonie to założenie zwykle nie jest spełnione: prognoza zaniża czas u połowy biegaczy o co najmniej dziesięć minut (Vickers i Vertosick, 2016). Tempo M jest więc dobrym tempem treningowym i ryzykownym celem startowym — dopóki nie masz przebiegniętego maratonu, traktuj je jako sufit. Poprawkę na kilometraż tygodniowy ma prognoza czasu i tam warto ten wynik skonfrontować.

Nie zaokrągla tempa maratońskiego w górę i tobie też odradza. Dokładne tempo M dla wyniku 23:00 na piątce to 5:13,7 min/km. Bieg równo po 5:14 kończy się w 3:40:49 zamiast 3:40:36 — czternaście sekund straty na czymś, co wygląda na zaokrąglenie bez znaczenia. Przy okrągłym celu czasowym potrafi to skasować cały cel, dlatego kalkulator pokazuje tempo M z dokładnością do dziesiątej części sekundy.

Nie zamienia tempa na tętno. To dwie różne miary intensywności i przy upale, wietrze albo zmęczeniu rozjeżdżają się o kilkanaście uderzeń. Strefy tętna liczy osobne narzędzie — kalkulator stref tętna — i tam też znajdziesz wyjaśnienie, dlaczego domyślne strefy w zegarku prawie na pewno pokazują co innego.

Nie uwzględnia podbiegów, wiatru ani nawierzchni. Wszystkie tempa dotyczą płaskiej, twardej trasy w umiarkowanej pogodzie. W terenie i pod górę tempo przestaje być użyteczną miarą i trzeba biec na wysiłek.

Nie liczy odcinków krótszych niż 400 metrów. Na dwustu metrach ogranicza cię mechanika kroku, a nie wydolność, więc żaden wzór wytrzymałościowy nie ma tam zastosowania. Takie odcinki biega się szybko i na czucie.

Co dalej

Gotowe tempa wpisz do kalkulatora tempa biegu, żeby zobaczyć czasy odcinków, albo do rozpiski międzyczasów, jeśli planujesz start. Prognozę na inne dystanse policzy prognoza czasu, a swój pułap tlenowy sprawdzisz w kalkulatorze VO2max. Jeśli szukasz przede wszystkim sposobu na poprawę wyniku, zacznij od wpisu o tym, jak biegać szybciej. Pozostałe narzędzia stoją w dziale kalkulatorów.

Najczęstsze pytania

Skąd wziąć tempa treningowe, jeśli nigdy nie startowałem?

Wynik startowy nie jest tu warunkiem, potrzebny jest wynik z maksymalnego wysiłku na zmierzonym dystansie. Najtańszy sposób to bieg na 5 kilometrów na płaskiej pętli albo na bieżni lekkoatletycznej, po rozgrzewce, w tempie, którego nie da się utrzymać ani metra dłużej. Drugi sposób to test dwunastominutowy, bo przy takim czasie trwania wysiłku pomiar jest równie wiarygodny, a regeneracja krótsza. Nie używaj do tego zwykłego treningu ani odcinka z długiego biegu — model zakłada wysiłek startowy i przy wolniejszym wejściu wyliczy ci tempa, które będą za wolne we wszystkich pięciu zakresach naraz.

Tempo E wychodzi tak wolne, że mam wrażenie, jakbym szedł. To pomyłka?

Nie, i jest to najczęstsza reakcja na ten kalkulator. Rozbieganie ma być o minutę do dwóch minut na kilometrze wolniejsze od tempa, którym zrobiłeś swój wynik — u biegacza z wynikiem 23:00 na piątce to 5:50 do 6:30 zamiast 4:36. Sprawdzianem nie jest zegarek, tylko oddech: masz mówić pełnymi zdaniami i nie łapać powietrza w ich środku. Jeśli przy wyliczonym tempie krok robi się nienaturalnie drobny i zaczynasz się szurać, biegnij górną krawędzią zakresu i traktuj tempo jako sufit, a nie jako cel. Wolniej też wolno.

Ile treningów w tygodniu ma być mocnych?

Przy trzech albo czterech jednostkach w tygodniu — jedna. Przy pięciu i więcej — dwie, oddzielone co najmniej dwoma dniami spokojnego biegania. Nie chodzi o liczbę dni, tylko o objętość: przyjmujemy, że jedna tempówka to najwyżej dziesięć procent tygodniowego kilometrażu, jednostka interwałowa osiem procent, a powtórzenia pięć. Przy czterdziestu kilometrach tygodniowo wychodzi z tego cztery kilometry tempa progowego albo cztery odcinki po osiemset metrów — i to naprawdę wystarczy. Częstszym błędem od zbyt małej liczby mocnych treningów jest zbyt szybkie bieganie tych spokojnych, bo wtedy mocny trening nie ma z czego wyjść.

Tempo interwałów wychodzi szybsze, niż jestem w stanie przebiec osiemset metrów. Co robię źle?

Najczęściej nic — po prostu odcinek jest za długi albo przerwa za krótka. Tempo I odpowiada wysiłkowi startowemu trwającemu około dwunastu minut, więc jeden odcinek ma trwać od trzech do pięciu minut, a przerwa ma być na tyle długa, żeby następny odcinek był równie szybki. Jeśli czwarte powtórzenie jest wolniejsze od pierwszego, trening przestał być interwałem. Skróć odcinki do czterystu metrów, wydłuż trucht między nimi i dopiero potem wracaj do ośmiuset. Druga możliwość jest taka, że wynik wejściowy pochodzi ze startu sprzed kilku miesięcy i nie opisuje już twojej formy.

Jak często przeliczać tempa od nowa?

Po każdym starcie i nie częściej niż raz na sześć do ośmiu tygodni. Tempa liczone są z wyniku, więc zmieniają się dopiero wtedy, gdy zmieni się wynik — a przeliczanie ich po każdym udanym treningu kończy się tym, że cały cykl biegasz o kilka sekund za szybko i mierzysz własne samopoczucie zamiast formy. Jeżeli po kilku tygodniach tempo progowe zaczyna być wyraźnie łatwiejsze, a rozbieganie w wyliczonym zakresie daje niższe tętno niż wcześniej, to jest właśnie sygnał, że warto zrobić nowy pomiar. Nowe tempa przyjmij dopiero po nim.

Pozostałe narzędzia