Bieganie

Jak biegać interwały — przewodnik z gotowymi jednostkami

Interwał to powtórzenie mocnego odcinka przedzielone przerwą na tyle długą, żeby następny odcinek dało się przebiec równie szybko. Cała reszta — długość odcinka, tempo, liczba powtórzeń — wynika z twojego aktualnego wyniku na 5 kilometrach, a nie z odczucia. Poniżej tabela temp dla sześciu poziomów, pięć gotowych jednostek i wyjaśnienie, dlaczego skracanie przerw psuje ten trening szybciej niż cokolwiek innego.

Redakcja Opublikowano 9 min czytania
Biegacz w mocnym wysiłku na wirażu stadionowej bieżni, kolano wysoko, sylwetka wyprostowana, wieczorne światło
Powtórzenie ma wyglądać tak samo na pierwszym i na ostatnim odcinku. Jeśli ostatnie jest wyraźnie wolniejsze, sesja była za długa albo przerwy za krótkie.

8 tygodni

minimum regularnego biegania przed pierwszym interwałem

30 min

tyle trzeba przebiec ciągiem, żeby w ogóle zaczynać

1–2 jednostki/tydz.

więcej nie mieści się w tygodniu amatora

10–15 s/km

o tyle tempo na 1000 m jest szybsze od tempa z 5 km

Trzy warunki, zanim rozpiszesz pierwszą sesję

  • Interwał to bodziec, nie objętość. Jeśli ostatnie powtórzenie jest wyraźnie wolniejsze od pierwszego, trening przestał robić to, po co go robisz.
  • Tempo bierze się z wyniku na 5 km, nie z samopoczucia. Bez punktu odniesienia prawie każdy zaczyna za szybko i kończy za wolno.
  • Jedna taka jednostka w tygodniu. Druga wchodzi dopiero przy pięciu treningach i po kilku miesiącach bez przerwy.

Interwał, tempówka i fartlek to trzy różne treningi

Te trzy słowa są używane zamiennie i stąd bierze się większość nieporozumień. Różnica jest prosta i sprowadza się do tego, co dzieje się między odcinkami.

Interwał to seria mocnych odcinków przedzielonych przerwą — truchtem albo marszem. Odcinek jest krótszy niż to, co dałbyś radę utrzymać ciągiem, właśnie dlatego, że przerwa pozwala go powtórzyć. Sensem tego treningu jest łączny czas spędzony w wysokiej intensywności, którego nie dałoby się uzbierać w jednym kawałku.

Tempówka to jeden ciągły odcinek biegnięty w tempie „komfortowo ciężkim” — takim, w którym powiesz zdanie, ale nie dwa. Trwa zwykle 20–40 minut i nie ma w niej żadnych przerw. Pracuje nad czymś innym: nad tym, żeby dane tempo przestało być męczące, a nie nad tym, żeby w ogóle je osiągnąć.

Fartlek to zabawa biegowa — zmiany tempa bez zegarka i bez zmierzonej trasy. Przyspieszasz do latarni, zwalniasz do skrzyżowania, przyspieszasz pod górkę. Fizjologicznie jest bliski interwałowi, ale nie da się go porównać z poprzednim tygodniem, bo nie ma czego porównywać. To jednocześnie jego wada i cały urok.

Biegaczka na leśnej ścieżce w trakcie przyspieszenia, wokół pnie sosen i miękkie popołudniowe światło
Fartlek nie wymaga bieżni ani zmierzonego odcinka — odcinki wyznacza się w terenie, na oko. Cena jest taka, że tygodnia do tygodnia nie da się porównać.

Kiedy w ogóle zaczynać

Nie na starcie przygody z bieganiem. Warunek wejścia jest dwuczłonowy i oba człony trzeba mieć spełnione:

  • osiem tygodni regularnego biegania — czyli co najmniej trzy jednostki tygodniowo, bez przerw dłuższych niż tydzień,
  • trzydzieści minut biegu ciągiem bez przechodzenia do marszu.

Powód jest mechaniczny, nie kondycyjny. Serce i płuca adaptują się do intensywności w kilka tygodni, ścięgna i przyczepy — w kilka miesięcy. Interwał to bieg z prędkością wyraźnie wyższą niż zwykle, czyli większe siły przy każdym kroku i większy zakres ruchu w biodrze. Kto wchodzi w to po miesiącu biegania, ma dużą szansę poznać zapalenie ścięgna Achillesa zamiast poprawy wyniku.

Jeśli biegasz krócej, zostaje ci fartlek: raz w tygodniu, kilka przyspieszeń po minucie na spokojnym biegu, bez mierzenia czegokolwiek. To wystarczy na pierwsze pół roku.

Jakim tempem — odpowiedź z twojego wyniku na 5 km

To jedyny sposób, żeby liczby były prawdziwe dla wszystkich. „Szybko” u kogoś biegającego piątkę w 33 minuty i u kogoś biegającego ją w 20 to dwie prędkości różniące się o ponad dwie minuty na kilometrze — jedna tabela z konkretnymi czasami dla wszystkich byłaby bezużyteczna dla większości czytelników.

Zasada, z której wyliczona jest cała tabela niżej:

  • 1000 m — o 10–15 sekund na kilometrze szybciej niż twoje tempo z 5 km,
  • 400 m — o 20–25 sekund na kilometrze szybciej,
  • 200 m — o 40–50 sekund na kilometrze szybciej.
Twój wynik na 5 kmTempo z 5 km1000 m400 m200 m
33:006:36/km6:21–6:262:28–2:301:09–1:11
30:006:00/km5:45–5:502:14–2:161:02–1:04
27:005:24/km5:09–5:142:00–2:020:55–0:57
25:005:00/km4:45–4:501:50–1:520:50–0:52
22:304:30/km4:15–4:201:38–1:400:44–0:46
20:004:00/km3:45–3:501:26–1:280:38–0:40

Kolumny „1000 m”, „400 m” i „200 m” podają czas jednego powtórzenia, nie tempo na kilometr. Wartości są wyliczone z reguły wyżej i zaokrąglone do sekundy — to zalecenie treningowe, wypracowane w praktyce, a nie wynik badania. Jeśli twój wynik na piątce leży między wierszami, weź wolniejszy.

Jedna uwaga do czytania tej tabeli razem z naszym tekstem o tym, jaki czas jest dobry na 5 km. Tam te same jednostki są rozpisane od strony celu: przy celu poniżej 25 minut stoi 5 × 1000 m w 4:45–4:50/km, czyli dokładnie wiersz „25:00” z tabeli powyżej. To nie jest sprzeczność, tylko dwa sposoby zapisu — tam bierzesz wiersz czasu, do którego dążysz, tu wiersz czasu, który masz dziś. Wersja z celem jest ostrzejsza i sprawdza się wtedy, gdy do progu brakuje ci mniej niż dwie minuty.

Jeśli chcesz przełożyć te czasy na tempo albo sprawdzić, ile w nim wyszłoby na całym dystansie, wrzuć je tutaj:

Pięć gotowych jednostek

JednostkaPrzerwaPo co jestOd kiedy
6 × 1 min szybko2 min truchtuwejście w intensywność bez mierzenia odcinkówpierwsze 4–6 tygodni z interwałami
8 × 200 m90 s marszotruchtumechanika kroku i szybkość, mały koszt zmęczeniowykażdy poziom, także jako dodatek po spokojnym biegu
6 × 400 m2 min truchtuklasyczna jednostka pod 5 i 10 kmod 3 miesięcy regularnego biegania
5 × 1000 m90 s – 2 min truchtupułap tlenowy, główna jednostka sezonuod 6 miesięcy regularnego biegania
Fartlek 20 min (1 min szybko / 2 min wolno)bieg ciągłyintensywność bez stadionu i bez zegarkazawsze, także zamiast powyższych w wyjazdowym tygodniu

Każda z nich to środek treningu, nie cały trening. Przed: 15 minut spokojnego truchtu, krążenia w biodrach i kostkach oraz trzy–cztery przyspieszenia po 20 metrów. Po: 10 minut bardzo wolnego truchtu. Bez tego pierwsze powtórzenie jest zawsze najgorsze, a ostatnie kosztuje dwa razy więcej, niż powinno.

6 × 400 m

Najbardziej uniwersalna jednostka w całym zestawie. Czterysta metrów trwa u amatora od półtorej do dwóch i pół minuty — wystarczająco długo, żeby wejść w wysoką intensywność, i wystarczająco krótko, żeby dało się to powtórzyć sześć razy. Na stadionie to jedno okrążenie, poza stadionem odmierz ten odcinek raz i biegaj po nim zawsze.

Przerwa: dwie minuty, w tym co najmniej minuta truchtu. Nie sześćdziesiąt sekund — o tym za chwilę.

5 × 1000 m

Odcinek trwa od czterech do sześciu i pół minuty, czyli tyle, żeby organizm zdążył wejść na pułap tlenowy i posiedzieć na nim chwilę. To najskuteczniejsza jednostka pod wyniki od 5 do 21 kilometrów i jednocześnie najbardziej wymagająca psychicznie: w trzecim powtórzeniu wszyscy chcą skończyć.

Przerwa: 90 sekund do dwóch minut truchtu. Krótsza niż przy czterysetkach, bo sam odcinek jest długi i tempo niższe.

8 × 200 m

Jedyna z tych jednostek, która nie służy wydolności, tylko mechanice biegu. Dwieście metrów przebiegasz szybko, ale swobodnie — bez zaciskania szczęk, z wysokim kolanem i pełną pracą ramion. Ta sesja niewiele kosztuje i można ją doczepić na koniec spokojnego biegu.

Przerwa: 90 sekund, spokojnym marszotruchtem. Cel jest inny niż przy dłuższych odcinkach — chodzi o to, żeby każde powtórzenie było technicznie czyste, a nie żeby było ciężko.

6 × 1 minuty i fartlek

Dwa warianty dla tych samych okoliczności: nie masz zmierzonego odcinka albo nie masz jeszcze za sobą trzech miesięcy biegania. Mierzysz czas, nie dystans, więc działają wszędzie — w lesie, na osiedlu, na wakacjach. Minuta szybko, dwie minuty bardzo wolno, sześć razy. Fartlek to to samo, tylko z odcinkami wyznaczonymi w terenie zamiast zegarkiem.

Biegacz truchta bardzo wolno wzdłuż stadionowej bieżni między powtórzeniami, ręce opuszczone luźno, wzrok przed siebie
Przerwa to część treningu, nie pauza w nim. Trucht utrzymuje krążenie i przyspiesza powrót do tempa, ale musi być na tyle wolny, żeby faktycznie był odpoczynkiem.

Najczęstszy błąd: za krótkie przerwy

To jest jedyna rzecz z tego tekstu, którą warto zapamiętać, jeśli nie zapamiętasz nic innego. Przerwa jest tak samo częścią treningu jak odcinek — i skracanie jej nie robi sesji trudniejszej w dobrym sensie, tylko zamienia ją w inny trening.

Mechanizm jest prosty. Startujesz na drugie powtórzenie niedotleniony, więc biegniesz je odrobinę wolniej. Na trzecim jest jeszcze gorzej. Na szóstym biegniesz w tempie, którym mógłbyś spokojnie przebiec dziesięć kilometrów ciągiem — czyli robisz źle zorganizowaną tempówkę, tylko z przerwami. Bodziec, po który przyszedłeś, zniknął gdzieś przy trzecim odcinku.

Dokładnie ten sam mechanizm opisaliśmy przy pracy nad startem na sześćdziesiątce, gdzie przerwy między powtórzeniami są jeszcze dłuższe względem czasu wysiłku. Zasada nie zależy od dystansu: krótka przerwa uczy nogi biegać wolniej.

Prosty test na dobrze rozłożoną sesję: ostatnie powtórzenie ma zmieścić się w tym samym przedziale czasowym co pierwsze. Jeśli różnica przekracza pięć sekund na czterysetce albo dziesięć na tysiącu, w następnym tygodniu zrób jedną z trzech rzeczy — wydłuż przerwę o pół minuty, zetnij jedno powtórzenie albo zwolnij o pięć sekund na kilometrze. W tej kolejności.

Drugi błąd, blisko spokrewniony: bieganie pierwszego powtórzenia na maksa, bo nogi są świeże. Pierwszy odcinek ma być najłatwiejszy w całej sesji i powinieneś kończyć go z wyraźnym wrażeniem, że to było za wolno. To wrażenie mija przy trzecim.

Ile interwałów w tygodniu

Jedna jednostka. Przy pięciu treningach tygodniowo i po kilku miesiącach bez przerw — dwie, ale nigdy w kolejnych dniach i nigdy dwie tego samego typu.

Model, który sprawdza się u amatora biegającego cztery razy w tygodniu:

DzieńTrening
Wtorekinterwały (jedna z jednostek wyżej)
Czwartekspokojny bieg 40–50 min
Sobotatempówka 20 min albo spokojny bieg
Niedzieladłuższy spokojny bieg 60–90 min

Proporcja, która obowiązuje niezależnie od poziomu: cztery piąte tygodniowego kilometrażu w tempie, w którym mówisz pełnymi zdaniami. Interwał to ta ostatnia piąta część. Trzy mocne jednostki w tygodniu nie dają trzykrotnie szybszego postępu, tylko przewlekłe zmęczenie i kontuzję w siódmym tygodniu — to najlepiej udokumentowany sposób na zatrzymanie się w miejscu.

Między jednostkami interwałowymi zostaw co najmniej dwa dni. Adaptacja dzieje się w przerwie, nie na trasie.

Interwały a odchudzanie — czy HIIT spala więcej

Krótka odpowiedź: nie na tyle, żeby to zmieniało decyzje. Wydatek energetyczny biegu zależy przede wszystkim od masy ciała i przebytego dystansu, a intensywna sesja interwałowa ma zwykle krótszy łączny dystans niż spokojny bieg tej samej długości w minutach. Podwyższony wydatek utrzymujący się po treningu istnieje i jest zmierzony, ale jest to dodatek liczony w dziesiątkach kilokalorii, a nie mechanizm, na którym da się oprzeć plan.

Praktyczny wniosek jest odwrotny do popularnego: jeśli głównym celem jest redukcja masy ciała, więcej daje objętość spokojnych biegów niż jedna ciężka sesja tygodniowo — bo spokojnych biegów zrobisz cztery, a interwałów jeden. Rozpisaliśmy to szerzej razem z arytmetyką kalorii w tekście o tym, jak biegać, żeby schudnąć.

Interwały robisz z innego powodu: żeby biec szybciej na tym samym wysiłku. To wystarczający powód.

Pierwsza sesja wygląda u wszystkich tak samo

Wtorek, stadion, rozpisane 6 × 400 m. Pierwsze okrążenie wychodzi o dwanaście sekund szybciej, niż miało — bo nogi świeże, bo tempo z tabeli wydaje się śmiesznie wolne, bo ktoś obok. Drugie mieści się w planie. Trzecie jest o sekundę wolniejsze i to jeszcze nie niepokoi. Na czwartym pojawia się myśl, żeby zrobić tylko pięć. Szóste, jeśli w ogóle do niego dojdzie, jest o dwadzieścia sekund wolniejsze od pierwszego i kończy się w tempie, którym normalnie biegasz wybiegania.

Z takiej sesji zostaje zmęczenie na trzy dni i żadnego bodźca. Wersja, która działa, jest nudna: sześć powtórzeń mieszczących się w dwusekundowym przedziale, ostatnie może być o sekundę szybsze od pierwszego, i wychodzisz ze stadionu z poczuciem, że dałbyś radę zrobić jeszcze dwa. To nie znaczy, że trening był za lekki. To znaczy, że był dobrze poprowadzony.

Cztery rzeczy do zrobienia przed pierwszą sesją

  1. Zmierz się na 5 km na czas — po rozgrzewce, na płaskiej trasie, do końca. Bez tej liczby cała tabela temp jest bezużyteczna.
  2. Znajdź swój wiersz i zapisz trzy czasy na telefonie. Będziesz ich potrzebował na trasie, a w trakcie sesji nikt niczego nie przelicza.
  3. Odmierz odcinek, po którym będziesz biegał — stadion, prosty odcinek ścieżki, cokolwiek powtarzalnego. Ten sam odcinek co tydzień to jedyny sposób, żeby porównywać wyniki.
  4. Wpisz sesję w stały dzień tygodnia i zostaw wokół niej dwa dni spokojnego biegania. Pozostałe teksty o układaniu tygodnia znajdziesz w dziale o bieganiu, a przeliczniki tempa i prędkości w kalkulatorach.

Najczęstsze pytania

Od czego zacząć interwały jako początkujący?

Od 6 × 1 minuty szybkiego biegu z dwuminutową przerwą na trucht, raz w tygodniu. Nie mierzysz wtedy dystansu ani tempa, tylko czas — dzięki temu sesja działa wszędzie i nie wymaga zmierzonego odcinka. Do jednostek z dystansem, czyli 400 i 1000 metrów, przechodzisz po czterech–sześciu tygodniach takiej pracy.

Jak długa powinna być przerwa między interwałami?

Przy 400 metrach około dwóch minut, przy 1000 metrach 90 sekund do dwóch minut, przy 200 metrach 90 sekund. Sprawdzianem nie jest zegarek, tylko wynik: ostatnie powtórzenie ma zmieścić się w tym samym przedziale czasu co pierwsze. Jeśli się nie mieści, przerwa była za krótka albo powtórzeń było za dużo.

Ile razy w tygodniu robić interwały?

Raz. Dwie jednostki mają sens dopiero przy pięciu treningach tygodniowo i po kilku miesiącach biegania bez przerw, i nigdy w kolejnych dniach. Cztery piąte tygodniowego kilometrażu powinno iść w tempie, w którym mówisz pełnymi zdaniami — interwał to ta ostatnia piąta część, nie połowa planu.

Czy interwały spalają więcej tłuszczu niż spokojny bieg?

Nie na tyle, żeby to cokolwiek zmieniało. Wydatek energii zależy przede wszystkim od masy ciała i przebytego dystansu, a sesja interwałowa ma zwykle krótszy łączny dystans niż spokojny bieg trwający tyle samo minut. Podwyższony wydatek po treningu istnieje, ale liczy się w dziesiątkach kilokalorii. Interwały robi się po to, żeby biec szybciej, a nie żeby schudnąć.

Czym różni się interwał od tempówki?

Interwał to seria mocnych odcinków rozdzielonych przerwą na trucht, biegniętych szybciej niż tempo, które utrzymałbyś ciągiem. Tempówka to jeden ciągły odcinek 20–40 minut w tempie komfortowo ciężkim, bez żadnych przerw. Interwał podnosi pułap tlenowy, tempówka sprawia, że dane tempo przestaje męczyć — to dwa różne cele i oba są potrzebne.