Maraton

Od zera do maratonu — realny plan na 24 tygodnie

Jeżeli dziś nie biegasz wcale, na pierwszy maraton potrzebujesz około pół roku, a nie szesnastu tygodni z popularnych rozpisek. Ten plan dzieli te dwadzieścia cztery tygodnie na trzy bloki: marszobieg i budowa bazy, wydłużanie wybiegania, wreszcie tempo maratońskie i tapering. Każdy tydzień ma liczbę jednostek, kilometraż i długość najdłuższego biegu — wszystko w trzech tabelach, które mieszczą się na jednej kartce. Jest też moment, w którym wolno zapisać się na start: po dwunastym tygodniu, nie wcześniej.

Redakcja Opublikowano Aktualizacja 11 min czytania
Osoba w zwykłym stroju sportowym na parkowej ścieżce o świcie, uchwycona w momencie przejścia z szybkiego marszu w trucht, sylwetka wyprostowana i rozluźniona, jesienne poranne światło, ścieżka ciągnie się w głąb kadru
Pierwsze osiem tygodni tego planu wygląda dokładnie tak: więcej marszu niż biegu, a jednostką miary jest czas na nogach, nie prędkość.

24 tygodnie

od pierwszego marszobiegu do mety, bez żadnej bazy na starcie

45 km/tydz.

szczyt objętości, wypada w 21. tygodniu

32 km

najdłuższe wybieganie, trzy tygodnie przed startem

589 km

suma kilometrów w całym cyklu, bez samego maratonu

Jak korzystać z tego planu

  • Wybierz datę biegu i odlicz wstecz 24 pełne tygodnie — to jest dzień, w którym zaczynasz. Jeżeli zostało mniej niż 20 tygodni, wybierz inny bieg zamiast skracać blok 1.
  • Kilometraż z tabeli to suma całego tygodnia, razem z najdłuższą jednostką. Rozbij go na tyle wyjść, ile ma dany tydzień — reszta ma być podzielona mniej więcej równo.
  • Tempo w blokach 1 i 2 kontroluj testem rozmowy, nie zegarkiem. Jedyne tempo liczone w min/km pojawia się w bloku 3 i tylko na końcówkach długich wybiegań.
  • Tydzień lżejszy (4., 12., 19., 22.) biegnij dokładnie tak, jak stoi w tabeli. To w nim praca z poprzednich trzech tygodni zamienia się w formę.
  • Na bieg zapisujesz się po 12. tygodniu, po zaliczeniu checkpointu. Wcześniej nie masz jeszcze danych, żeby wiedzieć, czy termin jest realny.

Ile czasu naprawdę potrzeba od kanapy do mety

Jeżeli dziś nie biegasz wcale, uczciwa odpowiedź brzmi: około pół roku. Dwadzieścia cztery tygodnie nie są ostrożnościowym zapasem — to czas, w którym zdąży się przebudować ta część ciała, która przebudowuje się najwolniej.

Serce i mięśnie odpowiadają na trening szybko, w kilka tygodni. Ścięgna, więzadła, powięź podeszwowa i kości potrzebują miesięcy, bo są słabiej ukrwione i wymieniają swoje białka wolniej. Kondycja pojawia się więc wcześniej niż odporność na obciążenia — i dokładnie stąd bierze się klasyczny scenariusz nieudanego debiutu: w dwunastym tygodniu oddech jest już całkiem niezły, a bolą piszczele.

Plany szesnastotygodniowe, których pełno w sieci, wcale nie kłamią. One po prostu zakładają coś, czego nie widać w nagłówku: że wchodzisz w nie z bazą 25–30 km tygodniowo i przebiegasz godzinę bez przerwy. Jeśli tej bazy nie masz, szesnastotygodniowy plan jest w praktyce planem dwunastotygodniowym z czterotygodniowym rozbiegiem, a brakującą objętość trzeba nadgonić skokiem kilometrażu. To jest ta jedna decyzja, która najczęściej kończy się kontuzją zamiast metą.

{{box:key|Sprawdź, od którego miejsca zaczynasz ● Nie biegasz wcale albo wychodzisz raz na tydzień — twój plan ma 24 tygodnie i zaczyna się od marszobiegu, czyli od tygodnia 1. ● Biegasz trzy razy w tygodniu, 20–25 km, i przebiegasz 30 minut ciągiem — wchodzisz od tygodnia 9. ● Masz za sobą półmaraton w ostatnim półroczu — ten plan jest dla ciebie za łagodny, potrzebujesz cyklu maratońskiego na 16 tygodni.}

Zanim zrobisz pierwszy trening, załatw jedną rzecz spoza tabeli: badania przed rozpoczęciem biegania. Nie dlatego, że bieganie jest niebezpieczne, tylko dlatego, że przez najbliższe pół roku będziesz systematycznie zwiększał obciążenie serca i układu ruchu, a to jest właściwy moment na wykrycie czegoś, co przy siedzącym trybie życia nie dawało objawów.

Blok 1 (tygodnie 1–8): marszobieg, trzy jednostki, do 21 km w tygodniu

Cel bloku 1 nie brzmi „nabrać kondycji”. Brzmi: przyzwyczaić stopy, ścięgna i przyczepy do regularnego uderzania w podłoże oraz wyrobić nawyk trzech wyjść w tygodniu, który przetrwa deszcz, delegację i katar. Kondycja przyjdzie sama, przy okazji.

Narzędziem jest marszobieg. Zapis „4/2” oznacza cykl: cztery minuty bardzo wolnego truchtu, dwie minuty marszu, powtarzane przez cały czas trwania jednostki. Nie jest to wersja dla słabszych — to sposób na zebranie w tygodniu godzin na nogach, których sam ciągły bieg jeszcze nie udźwignie.

Tydz.JednostkiKilometryNajdłuższa jednostkaCykl i uwagi
13124 kmmarszobieg 2/2, jednostki po 30–35 min
23135 kmmarszobieg 3/2
33156 kmmarszobieg 4/2
43125 kmtydzień lżejszy, cykl bez zmian
53177 kmmarszobieg 6/2
63198 kmmarszobieg 8/2
73219 kmmarszobieg 10/2
83167 kmlżejszy + test: 30 minut nieprzerwanego truchtu

Tempo w całym bloku 1 ma jedno kryterium i nie jest nim zegarek: musisz być w stanie mówić całymi zdaniami. Jeśli nie jesteś, przechodzisz do marszu wcześniej, niż każe cykl. Fizjologicznie chodzi o pracę w niskiej intensywności, którą opisujemy osobno przy budowaniu bazy tlenowej; praktycznie chodzi o to, żeby w bloku 1 nie zabrakło ci ochoty na blok 2.

Dwie rzeczy do załatwienia w tych ośmiu tygodniach poza samym bieganiem. Pierwsza: buty. Nie musisz kupować niczego drogiego, ale musisz mieć but do biegania, a nie do siłowni — kryteria doboru zebraliśmy przy pierwszych butach do biegania. Druga: dwie sesje ćwiczeń siłowych tygodniowo po 15 minut, głównie na pośladki, łydki i tułów. Wchodzą w te trzy jednostki, nie doliczasz ich do kilometrażu.

Amator w średnim wieku podczas przerwy marszowej na parkowej ścieżce, dłonie oparte na biodrach, spokojny oddech, buty biegowe, ujęcie z boku, poranne światło
Przerwa marszowa nie jest porażką planu, tylko jego mechanizmem — to ona pozwala zebrać w tygodniu godziny na nogach, których sam ciągły bieg jeszcze nie udźwignie.

Blok 2 (tygodnie 9–16): długie wybieganie staje się osią tygodnia

Od dziewiątego tygodnia dochodzi czwarte wyjście, a marszobieg znika z jednostek krótkich — zostaje ewentualnie na długim, jeśli tak jest wygodniej. Zmienia się też środek ciężkości: od tej pory najważniejszym treningiem tygodnia jest najdłuższy bieg i to on decyduje, czy pozostałe mają być spokojne.

Tydz.JednostkiKilometryNajdłuższa jednostkaCo dokładnie
942210 kmpierwszy tydzień z czterema wyjściami, długie już ciągiem
1042412 kmcałość spokojnie
1142614 kmcałość spokojnie
1241910 kmlżejszy + checkpoint — tu zapisujesz się na bieg
1342715 kmpierwsza jednostka szybsza: 3 × 8 min w wysiłku „komfortowo ciężkim”
1443017 kmjednostka szybsza: 2 × 12 min
1543219 kmjednostka szybsza: 25 min ciągiem
1642312 kmlżejszy, w środku sprawdzian 10 km na 90 procent sił

Przyrost kilometrażu z tygodnia na tydzień trzyma się mniej więcej dziesięciu procent, licząc od poprzedniego tygodnia budującego, a nie od lżejszego. To dlatego po tygodniu 12 (19 km) wraca się do 27 km, a nie do 21 — punktem odniesienia jest tydzień 11.

Sprawdzian w tygodniu 16 jest jedynym miejscem w całym planie, gdzie biegniesz mocno na dystansie. Ma dwa zadania: dać liczbę, z której policzysz cel maratoński, i nauczyć cię, jak się czuje wysiłek startowy. Nie rób go na maksa — dziesiątka na sto procent zabiera cztery dni regeneracji, a masz jeszcze osiem tygodni pracy.

Kiedy zapisać się na bieg — checkpoint po 12. tygodniu

Zapisy na duże maratony zamykają się wcześnie i to popycha ludzi do rejestracji w tygodniu zerowym, na podstawie samego postanowienia. Efekt jest znany: opłata wpłacona, plan porzucony w szóstym tygodniu, na starcie stawia się ktoś, kto ostatni raz biegł w marcu.

Lepiej zrobić to odwrotnie. Do dwunastego tygodnia zbierasz dane, a potem sprawdzasz trzy warunki naraz:

  1. Przebiegłeś 10 km ciągiem w tygodniu 12, bez przerw marszowych i bez bólu, który zmuszał do zwolnienia.
  2. Nie opuściłeś więcej niż sześciu jednostek w ciągu dwunastu tygodni. Sześć to około piętnastu procent planu, czyli granica, poniżej której da się jeszcze mówić o systematyczności.
  3. Nie masz aktywnej dolegliwości, która wraca za każdym razem w tym samym miejscu. Ból, który pojawia się na trzecim kilometrze i mija po treningu, nie zniknie od zwiększenia objętości — a dokładnie to robi blok 3.

Trzy na trzy: zapisujesz się. Dwa na trzy: cofasz się o cztery tygodnie w tabeli i szukasz biegu miesiąc później. Jeden na trzy: to nie jest sezon na maraton, ale jest to dobry sezon na półmaraton, a maraton wraca do rozmowy za rok.

{{box:warn|Zapisując się, sprawdź w regulaminie organizatora limit czasowy i limity na punktach kontrolnych. ● Limit całkowity bywa różny i tylko regulamin jest tu źródłem — nie zakładaj, że masz sześć godzin. ● Osobno sprawdź limity pośrednie, bo bieg da się przerwać na 30. kilometrze mimo zapasu w limicie końcowym. ● Sprawdź też, czy trasa ma jeden limit dla wszystkich, czy osobny dla wolniejszych grup startowych.}

Blok 3 (tygodnie 17–24): tempo maratońskie, trzydziestka i tapering

Blok 3 dokłada dwie nowe rzeczy: końcówki długich wybiegań w tempie maratońskim i jedną trzydziestkę. Poza tym niczego nie wymyśla — reszta kilometrów nadal ma być spokojna.

Tydz.JednostkiKilometryNajdłuższa jednostkaCo dokładnie
1743521 kmostatnie 4 km długiego w tempie maratońskim (TM)
1843824 kmostatnie 5 km w TM
1943018 kmlżejszy, całość spokojnie
2044128 kmostatnie 6 km w TM, przećwicz żele i picie
2144532 kmszczyt cyklu, ostatnie 6 km w TM
2243524 kmpoczątek taperingu, ostatnie 4 km w TM
2332516 kmcałość spokojnie
24312 + startmaratonwtorek: 4 km z 2 km w TM, potem tylko trucht

Kilometraż w tygodniu 24 nie obejmuje samego maratonu. Suma wszystkich treningów z całego cyklu wynosi 589 km — to jest realna cena pierwszej mety i warto ją znać przed pierwszym wyjściem, a nie w dziewiętnastym tygodniu.

Skąd wziąć tempo maratońskie

Z wyniku sprawdzianu na 10 km z tygodnia 16, przeliczonego wzorem Riegela. Robi to kalkulator predykcji czasu, ale wynik przyjmij z zastrzeżeniem, którego kalkulator sam nie powie: na maratonie ten wzór zaniża czas o co najmniej 10 minut u połowy biegaczy (Vickers i Vertosick, 2016, próba 2 303 amatorów). Do półmaratonu włącznie trzyma się dobrze, na maratonie zawsze myli się na twoją korzyść. Do prognozy dolicz więc kwadrans, a przy pierwszym starcie w życiu — pół godziny.

Dopiero z tak poprawionego celu liczysz tempo. Kilka wartości, które w debiutach padają najczęściej:

Cel na 42,195 kmTempoIle to na 10 kmIle na półmetku
4:30:006:24 min/km1:03:592:15:00
4:45:006:45 min/km1:07:332:22:30
5:00:007:07 min/km1:11:062:30:00
5:15:007:28 min/km1:14:392:37:30
5:30:007:49 min/km1:18:122:45:00
6:00:008:32 min/km1:25:193:00:00

Tempa w drugiej kolumnie są zaokrąglone do pełnej sekundy i to zaokrąglenie kosztuje: biegnąc równo 7:07 min/km, przybiegniesz w 5:00:17, a nie w 5:00:00. Kolumny trzecia i czwarta są policzone z tempa dokładnego, więc jeśli chcesz rozpisać własny cel co do sekundy, użyj kalkulatora tempa biegu.

Dlaczego trzydziestka, a nie pełny dystans

Najdłuższe wybieganie ma 32 km i wypada trzy tygodnie przed startem. Powyżej trzech godzin na nogach koszt regeneracyjny rośnie szybciej niż korzyść, a pełne 42 km na treningu zabierają z organizmu dokładnie to, co ma zostać na zawody. Brakujące dziesięć kilometrów dołoży start: wypoczęte nogi po taperingu, kibice i tempo grupy.

Tapering nie jest nagrodą ani przerwą. Trzy ostatnie tygodnie schodzą z 45 km na 35, potem 25, wreszcie 12 przed startem — czyli obcinasz objętość o mniej więcej trzy czwarte, nie ruszając intensywności. Krótkie akcenty w tempie maratońskim zostają do końca po to, żeby nogi nie zapomniały, jak to tempo wygląda.

Samotny biegacz amator widziany z tyłu na długiej, pustej wiejskiej drodze ciągnącej się aż po horyzont, niewielka sylwetka w kadrze, równy spokojny krok, pola po obu stronach, przedpołudniowe światło
Trzydziestka w 21. tygodniu jest jedynym treningiem, którego niczym nie da się zastąpić — i jedynym, po którym wiadomo, czy cel czasowy jest prawdziwy.

Najczęstszy błąd: skok kilometrażu i ból piszczeli w trzecim tygodniu

Wygląda to zawsze tak samo. Pierwszy tydzień idzie zaskakująco dobrze, drugi jeszcze lepiej, więc w trzecim zamiast piętnastu kilometrów robisz dwadzieścia trzy, bo przecież „czuję, że mogę więcej”. W piątek zaczyna piec przednia krawędź piszczeli. W sobotę boli już przy schodzeniu ze schodów.

To nie jest pech, tylko arytmetyka. Reguła dziesięciu procent mówi, że tygodniowy przyrost objętości nie powinien przekraczać dziesięciu procent poprzedniego tygodnia budującego — nie dlatego, że mięśnie nie wytrzymają, tylko dlatego, że kość i okostna adaptują się kilkakrotnie wolniej niż wydolność. Skok z 15 na 23 km to ponad pięćdziesiąt procent i piszczel dostaje w jednym tygodniu obciążenie, na które miał trzy.

W tym planie reguła jest już wpisana w tabele, więc twoim jedynym zadaniem jest nie robić więcej, niż stoi w wierszu. Dwa doprecyzowania, które warto znać:

  • W bloku 1, przy dwunastu kilometrach tygodniowo, dziesięć procent to 1,2 km i trzymanie się tego co do metra nie ma sensu. Przy tak małych objętościach limitem nie jest kilometraż, tylko liczba wyjść i czas trwania najdłuższego z nich — dlatego blok 1 rośnie skokami po 1–2 km, ale nigdy nie dokłada czwartego treningu.
  • Od bloku 2 w górę procent zaczyna obowiązywać dosłownie i tam nie ma już negocjacji.

Jeśli mimo wszystko piszczel się odezwie, nie przeczekuj tego w biegu — mechanizm, objawy i to, co realnie pomaga, opisaliśmy przy bólu piszczeli po bieganiu. Zasada awaryjna dla całego planu jest prosta: przerwa do 5 dni to powrót w to samo miejsce w tabeli, 6–14 dni to cofnięcie się o jeden tydzień i powtórzenie go, powyżej 14 dni w bloku 3 to zmiana celu z „na czas” na „ukończyć”.

Co zabrać na start — minimalna lista

Żadnego elementu z tej listy nie testujesz pierwszy raz w dniu startu. Wszystko ma być przećwiczone na długim wybieganiu z tygodnia 20 albo 21.

  • Buty, w których przebiegłeś co najmniej dwa długie wybiegania. Nie nowe, nawet jeśli to ten sam model.
  • Skarpetki i koszulka sprawdzone na trzydziestce. Wszystko, co ociera przy 30 km, będzie ranić przy 42.
  • Środek przeciw otarciom na pachwiny, pachy i brodawki. Wazelina albo sztyft, nałożony przed startem, nie w trakcie.
  • Węglowodany na 2,5–5 godzin biegu. Ile i co ile minut — w tekście o żelach energetycznych na maraton. Bierz to, co jadłeś na treningu, nie to, co rozdają na trasie.
  • Rozpiska tempa na kartce albo opasce, z międzyczasami co 5 km. Zegarek potrafi zgubić sygnał w tunelu i między wysoką zabudową.
  • Wypełniona informacja o kontakcie alarmowym z tyłu numeru startowego — organizatorzy zwykle przewidują na to miejsce, prawie nikt go nie uzupełnia.
  • Worek z suchym ubraniem do depozytu. Po sześciu godzinach na trasie wychłodzenie przychodzi w kilkanaście minut.

Czego nie brać: nowych butów, nowych żeli, kompresji założonej pierwszy raz i planu na negatywny split. Pierwszy maraton biegnie się na cel „ukończyć w dobrym stanie”, a nie na wynik.

A jeśli czytasz to z zapisanym już startem za sześć tygodni i bez żadnej bazy — to inna sytuacja i inny tekst: co się dzieje z organizmem na maratonie bez przygotowania, razem ze scenariuszem minimalizowania szkód.

Jak wydrukować ten plan

Wszystkie trzy tabele są zwykłym tekstem, a nie obrazkiem. Możesz je wydrukować bezpośrednio z przeglądarki (Ctrl+P), a jeśli chcesz odhaczać tygodnie — zaznacz tabelę, skopiuj i wklej do arkusza kalkulacyjnego. Trzy bloki po osiem tygodni mieszczą się razem na jednej kartce A4 i to jest wersja, którą warto powiesić na lodówce. Przez najbliższe pół roku będziesz na nią patrzeć częściej niż na tę stronę.

Najczęstsze pytania

Czy da się przygotować do maratonu w 6 miesięcy, nie biegając wcześniej wcale?

Da się — ten plan trwa 24 tygodnie, z czego pierwsze osiem to marszobieg. Warunkiem nie jest kondycja na starcie, tylko systematyczność: trzy wyjścia w tygodniu przez pół roku. Krócej niż 20 tygodni bez bazy nie warto planować, bo skraca się wtedy blok, w którym adaptują się ścięgna i kości, a nie ten, w którym rośnie wydolność.

Ile kilometrów tygodniowo trzeba biegać przed pierwszym maratonem?

W tym planie średnia z 24 tygodni wynosi około 25 km tygodniowo, a szczyt 45 km wypada w 21. tygodniu. Suma całego cyklu to 589 km bez samego startu. Więcej niż 45 km da lepszy czas, ale przy debiucie nie jest potrzebne do ukończenia — na to wystarczy jedno długie wybieganie w tygodniu i trzy krótsze.

Czy trzeba przebiec 42 km na treningu przed maratonem?

Nie i nie warto. Najdłuższe wybieganie w tym planie ma 32 km i wypada trzy tygodnie przed startem. Powyżej trzech godzin na nogach koszt regeneracyjny rośnie szybciej niż korzyść, a pełny dystans w treningu zabiera to, co ma zostać na zawody. Brakujące dziesięć kilometrów dołożą wypoczęte nogi po taperingu i atmosfera startu.

Kiedy zapisać się na maraton, żeby nie stracić opłaty startowej?

Po 12. tygodniu planu, po zaliczeniu trzech warunków naraz: przebiegłeś 10 km ciągiem bez bólu, opuściłeś nie więcej niż sześć jednostek i nie masz dolegliwości, która wraca w tym samym miejscu przy każdym treningu. Zapisanie się w tygodniu zerowym to zakład o własną systematyczność, na który nie masz jeszcze żadnych danych.

Jakie tempo przyjąć na pierwszy maraton?

Policz je z wyniku sprawdzianu na 10 km z 16. tygodnia, przeliczonego wzorem Riegela, i dolicz co najmniej 15 minut przy debiucie — na maratonie ten wzór zaniża czas o co najmniej 10 minut u połowy biegaczy (Vickers i Vertosick, 2016). Dopiero tak poprawiony cel zamień na tempo: 5:00:00 to 7:07 min/km, a 5:30:00 to 7:49 min/km.