Zdrowie biegacza

Węglowodany dla biegacza — ile, jakie i kiedy

Biegacz potrzebuje od 3 do 12 gramów węglowodanów na kilogram masy ciała na dobę, a o tym, który to wiersz, decyduje objętość treningu, nie ambicja: dzień wolny to 3–5 g/kg, godzina biegu dziennie 5–7 g/kg, blok maratoński 6–10 g/kg. W trakcie biegu jednostka się zmienia i liczy się już czas trwania, a nie masa ciała: 30–60 g na godzinę do 2,5 godziny wysiłku i do 90 g na godzinę powyżej, ale tylko z mieszanki dwóch cukrów, bo jeden rodzaj cukru wysyca wchłanianie przy około 60 g na godzinę. Niżej jest tabela dobowej puli przeliczona na osoby o masie 60, 75 i 90 kg, protokół dwutygodniowego treningu jelita, uczciwa odpowiedź o indeksie glikemicznym oraz liczby z badań nad dietą niskowęglowodanową u zawodników.

Redakcja Opublikowano Aktualizacja 12 min czytania
Drewniany stół kuchenny z jedzeniem przed długim biegiem: duża miska owsianki z plasterkami banana, talerz chleba z dżemem, miseczka miodu, szklanka mleka i kubek kawy
Śniadanie przed długim wybieganiem jest jednym z czterech albo pięciu posiłków składających się na dobową pulę, a nie całą pulą. Dlatego pojedynczy talerz nigdy nie rozstrzyga, czy paliwa starczy do końca biegu.

3–12 g/kg

węglowodanów na dobę — od dnia wolnego do obozu; przy 75 kg to od 225 do 900 g

60 g/h

tyle utlenia się z jednego rodzaju cukru — sufit, którego samą glukozą nie da się przebić

do 90 g/h

górna granica powyżej 2,5 h wysiłku, wyłącznie z mieszanki dwóch cukrów

1,0–1,2 g/kg/h

odbudowa przez pierwsze 4 h, ale tylko gdy druga jednostka wypada w ciągu 8 godzin

Trzy rzeczy, które rozstrzygają

  • Dobową pulę liczysz na kilogram masy ciała, podaż w trakcie biegu na godzinę. To dwie różne jednostki i dwa różne ograniczenia: pierwsze jest energetyczne, drugie zależy od przepustowości jelita i nie rośnie razem z masą ciała.
  • Sufit wchłaniania podnosi się wyłącznie mieszanką dwóch cukrów o różnych drogach transportu. Sam żel z maltodekstryną wystarcza do 60 g na godzinę i nie daje nic powyżej tej wartości, niezależnie od tego, ile go zjesz.
  • Indeks glikemiczny posiłku przedstartowego nie ma potwierdzonego wpływu na wynik. Przed biegiem rozstrzyga zawartość tłuszczu, białka i błonnika, bo to one decydują, jak długo posiłek zalega w żołądku.

Dobowa pula: jedna liczba na kilogram masy ciała

Niedziela, dwadzieścia osiem kilometrów w planie. Śniadanie było porządne — owsianka z bananem, kawa, wyjście z domu dwie godziny później. Do dwudziestego kilometra tempo trzyma się co do sekundy. Na dwudziestym trzecim spada o piętnaście sekund na kilometrze, choć wysiłek subiektywnie rośnie. Na dwudziestym piątym w głowie zostaje już tylko plan dojścia do domu. Pierwszy wniosek brzmi zwykle „mam słabszy tydzień”. Drugi, po miesiącu takich niedziel: „coś jest nie tak z formą”.

Trzeci wniosek pada najrzadziej i najczęściej jest trafny: przez trzy dni przed tym biegiem na talerzu było o połowę mniej węglowodanów, niż wymagał. Jedno śniadanie nie nadrobi trzech dni.

Zapotrzebowanie na węglowodany podaje się w gramach na kilogram masy ciała na dobę. To jedyny makroskładnik, którego ilość ma się zmieniać razem z obciążeniem treningowym — białko i tłuszcz zostają mniej więcej stałe. Widełki pochodzą ze wspólnego stanowiska Academy of Nutrition and Dietetics, Dietitians of Canada i American College of Sports Medicine [1], z uczciwym zastrzeżeniem: dokument sam deklaruje ważność do końca 2019 roku i do dziś nie doczekał się nowszej wersji. Jest więc najświeższym wspólnym stanowiskiem tych trzech organizacji i zarazem formalnie wygasłym.

Objętość treninguWęglowodany na dobę60 kg75 kg90 kg
Dzień wolny, trucht do pół godziny, sama siłownia3–5 g/kg180–300 g225–375 g270–450 g
Około godziny dziennie, umiarkowanie5–7 g/kg300–420 g375–525 g450–630 g
1–3 h dziennie, blok półmaratoński albo maratoński6–10 g/kg360–600 g450–750 g540–900 g
Ponad 4–5 h dziennie, obóz albo przygotowanie do ultra8–12 g/kg480–720 g600–900 g720–1080 g
Ładowanie przez 36–48 h przed biegiem dłuższym niż 90 min10–12 g/kg600–720 g750–900 g900–1080 g

Trzy rzeczy do tej tabeli.

Wiersze opisują godziny dziennie, a amator liczy kilometry tygodniowo. Przełożenie jest proste, jeśli potraktować to jako średnią z tygodnia, a nie stałą. Trzy wyjścia po 45 minut to około 2,5 godziny tygodniowo: w dniu wolnym schodzisz do 3–5 g/kg, w dniu biegu wchodzisz w 5–7. Pięć treningów tygodniowo, w tym jedno wybieganie po dwie godziny, to drugi i trzeci wiersz na przemian. Blok maratoński z sześćdziesięcioma kilometrami tygodniowo siedzi w trzecim wierszu w dni jakościowe i długie, a w poniedziałek po długim biegu spokojnie schodzi do pierwszego.

To jest pula na dobę, a nie porcja. Przy 75 kg i 6 g/kg wychodzi 450 g węglowodanów, czyli 1 800 kcal z samych węglowodanów, bo gram węglowodanów to 4 kcal. Nikt tego nie zje w dwóch posiłkach.

Górne wiersze nie są celem do osiągnięcia. Biegacz robiący trzy wyjścia w tygodniu, który zacznie jeść 10 g/kg, dostanie nie lepszą formę, tylko nadwyżkę energii. Wiersz wybiera obciążenie, a nie ambicja.

Kiedy to nie jest sprawa do rozwiązania artykułem

Zanim ustawisz sobie podaż węglowodanów według tabel z tej strony, umów się z lekarzem albo dietetykiem klinicznym, jeśli dotyczy Cię którakolwiek z tych sytuacji.

  • Cukrzyca, insulinooporność albo przyjmowanie insuliny — ilość i rozkład węglowodanów są w nich elementem leczenia i ustala się je indywidualnie, a nie według zaleceń sportowych.
  • Przewlekła choroba nerek, wątroby albo trzustki.
  • Rozpoznana celiakia, choroba zapalna jelit lub zespół jelita drażliwego — dobór źródeł węglowodanów jest wtedy częścią terapii.
  • Utrata masy ciała, której nie planowałaś ani nie planowałeś, zanik miesiączki na trzy cykle lub dłużej, nawracające złamania przeciążeniowe albo stałe wyczerpanie — to możliwe objawy względnego niedoboru energii i wymagają oceny, a nie kolejnej zmiany jadłospisu.
  • Ciąża i karmienie piersią.
  • Zaburzenia odżywiania w wywiadzie albo narastające, uporczywe liczenie każdego grama — samo ważenie posiłków może w tej sytuacji zaszkodzić bardziej, niż pomóc.

Ten tekst jest materiałem edukacyjnym i nie zastępuje porady lekarskiej ani dietetycznej. Zasady, według których powstają i są weryfikowane nasze treści o zdrowiu, opisaliśmy w polityce redakcyjnej.

Ile to jest naprawdę na talerzu

Liczba 450 g nabiera sensu dopiero wtedy, gdy przełoży się ją na jedzenie. Dwa punkty odniesienia policzone przy okazji innych tekstów w tym serwisie: porcja 300 g ugotowanego ryżu to 85 g węglowodanów, a średni banan o masie 120 g to 27 g. Żeby dobić do 450 g samym ryżem, trzeba by zjeść ponad pięć takich porcji dziennie. Przy 90 kg i bloku maratońskim, gdzie górna granica wiersza wynosi 900 g, wychodzi ponad dziesięć.

Wniosek praktyczny nie brzmi „jedz więcej ryżu”, tylko: przy wyższych wierszach tabeli węglowodany muszą znaleźć się w każdym posiłku i w przekąskach, a nie tylko w obiedzie. Policzony co do grama jadłospis na siedem dni dla biegacza o masie 70 kg stoi w tekście o diecie biegacza — tam też znajdziesz zapotrzebowanie na białko i tłuszcz, których ten tekst świadomie nie powtarza.

Blat kuchenny rano: garnek świeżo ugotowanego ryżu z unoszącą się parą, makaron odcedzany na metalowym sicie i szklane pojemniki napełniane porcjami
Ryż, makaron i kaszę waży się po ugotowaniu, nie przed — ta sama zawartość torebki potraja masę w garnku i to jest najczęstsze źródło pomyłki przy liczeniu gramów.

W trakcie biegu: liczy się czas trwania, nie masa ciała

Tu zmienia się jednostka i to jest miejsce, w którym najczęściej miesza się liczby. Dobową pulę liczysz na kilogram masy ciała, a podaż w trakcie biegu na godzinę — i drugiej z nich nie przelicza się na masę. Nie jest to uproszczenie: ograniczeniem nie jest wielkość zawodnika ani jego zapotrzebowanie energetyczne, tylko przepustowość transporterów w jelicie, a ta nie rośnie razem z masą ciała. Aktualne zalecenia mówią to wprost — porada dotycząca węglowodanów w trakcie wysiłku jest niezależna od masy ciała i od stażu treningowego [2].

Czas trwania bieguPodaż węglowodanówCo to znaczy w żelach po 25 g
poniżej 45 minutnie trzeba niczero
45–75 minutniewielkie ilości, wystarczy nawet płukanie ust napojemzero albo pół saszetki
1–2,5 godziny30–60 g na godzinęod jednej do niecałych dwóch i pół na godzinę
powyżej 2,5–3 godzindo 90 g na godzinę, wyłącznie z mieszanki dwóch cukrówdo niecałych czterech na godzinę

Sufit z dolnego wiersza nie jest umowny. Jeden rodzaj cukru utlenia się w tempie do mniej więcej 60 g na godzinę [2], bo glukoza — a także maltodekstryna, która jest jej polimerem — wchodzi z jelita do krwi jednym typem transportera i ten transporter się nasyca. Wszystko powyżej zostaje w jelicie, ściąga tam wodę i po kilkunastu minutach odzywa się jako kolka.

Fruktoza korzysta z innego transportera, więc podana obok glukozy nie konkuruje z nią, tylko dokłada się do puli. Dlatego zalecenie dla wysiłków ultra sięga około 90 g na godzinę pod jednym warunkiem: że są to węglowodany o różnych drogach wchłaniania [2]. Żel z samą maltodekstryną jest w porządku przy sześćdziesiątce i bezużyteczny przy osiemdziesiątce. Jak to czytać z etykiety, rozpisuje tekst o żelach energetycznych.

Podaż na godzinę przełożysz na liczbę saszetek i na minuty biegu tutaj:

Dwa zastrzeżenia. Na biegu ultra zalecenia idą w dół, a nie w górę — przy niższym tempie zapotrzebowanie na jednostkę czasu jest mniejsze, a priorytetem przestaje być maksymalna podaż; liczby dla setki zebraliśmy w przewodniku po biegu na 100 km. I druga rzecz: 90 g na godzinę to sufit zaleceń, a nie cel na debiut. Zacznij od sześćdziesiątki i podnoś dopiero wtedy, gdy nic się nie dzieje.

Osobno o liczbie 120 g na godzinę, która krąży po sieci jako nowy standard. Pochodzi z jednego badania: dwudziestu elitarnych mężczyzn na maratonie górskim z blisko czterema tysiącami metrów sumy przewyższeń, a warunkiem wejścia było wcześniejsze przyzwyczajanie żołądka — co najmniej dwa dni w tygodniu przez cztery tygodnie przy podaży dochodzącej do 90 g na godzinę [8]. Punktem końcowym były markery uszkodzenia mięśni dobę po biegu, a nie czas na mecie; czasy grup nie różniły się istotnie. To jest więc obserwacja o regeneracji zawodnika z wytrenowanym jelitem, a nie liczba do przeniesienia na własny start.

Jelito da się wytrenować i jest na to protokół

Zdolność do przyjmowania cukru w biegu nie jest cechą wrodzoną. Najlepiej udokumentowane badanie w tej sprawie objęło 25 biegaczy wytrzymałościowych [3]. Wszyscy przeszli najpierw dwugodzinny bieg przy 60% pułapu tlenowego, przyjmując 30 g węglowodanów co 20 minut — czyli 90 g na godzinę — w proporcji glukoza do fruktozy 2:1, w roztworze dziesięcioprocentowym, zakończony godzinnym testem na dystans. Potem przez dwa tygodnie powtarzali to obciążenie podczas godzinnego biegu, w trzech grupach: żel, zwykłe jedzenie albo placebo. Na koniec powtórzyli test wyjściowy.

Po dwóch tygodniach dolegliwości żołądkowo-jelitowe spadły o 60% w grupie żelowej i 63% w grupie jedzącej normalne produkty, a w placebo nie spadły. Dystans w teście biegowym poprawił się o 5,2% i 4,3%, podczas gdy grupa placebo pogorszyła się o 2,1%. W grupie żelowej spadło też złe wchłanianie mierzone wodorem w wydychanym powietrzu i wzrosła dostępność glukozy we krwi.

Uczciwe rozróżnienie: w badaniu obciążenie powtarzano codziennie, a wersja praktyczna, którą da się wykonać obok planu treningowego, wygląda inaczej. W bloku szczytowym wybierz dwa tygodnie i na każdym długim wybieganiu jedz dokładnie to, co planujesz jeść na zawodach, w tych samych odstępach i w tempie zbliżonym do docelowego. Żołądek zachowuje się inaczej przy truchcie niż na tempie startowym, więc próba zrobiona wolno nie dowodzi niczego.

Stół przy drzwiach wejściowych z paliwem rozłożonym przed długim biegiem: miękka butelka z jasnym napojem, kilka srebrnych saszetek bez etykiet, banan, garść suszonych daktyli i pas biegowy
Rozłożenie paliwa przed wyjściem to jedyny moment, w którym da się policzyć podaż na godzinę. Na trasie liczy się już wyłącznie to, co faktycznie zmieściło się w kieszeni.

Odbudowa po treningu: kiedy pośpiech naprawdę ma znaczenie

Trzydziestominutowe okno anaboliczne jest mitem i rozbieraliśmy je na czynniki pierwsze w tekście o oknie regeneracyjnym. Tutaj tylko ta część, która dotyczy samych węglowodanów, bo tu akurat pośpiech ma wąsko określone zastosowanie.

Zalecenie brzmi: 1,0–1,2 g węglowodanów na kilogram masy ciała na godzinę przez pierwsze cztery godziny — ale wyłącznie wtedy, gdy między dwiema wymagającymi jednostkami masz mniej niż osiem godzin [1]. Przy 75 kg to 75–90 g co godzinę przez cztery godziny, czyli 300–360 g. Przy 90 kg to 90–108 g na godzinę i do 432 g łącznie. Widać po tych liczbach, że nie jest to zalecenie na zwykły wtorek — to protokół awaryjny na dwa treningi w ciągu doby, bieg etapowy albo turniej.

Poza tym scenariuszem obowiązuje zasada odwrotna i bardzo wygodna: w oknie od czwartej do dwudziestej czwartej godziny po wysiłku typ, forma i rozkład węglowodanów mają mniejsze znaczenie niż ich łączna ilość [4]. Jeśli biegasz raz dziennie i między treningami masz dobę, glikogen odbuduje się z normalnych posiłków, nawet jeśli pierwszy z nich zjesz dwie godziny po zdjęciu butów. Warunek jest jeden i wraca do pierwszej tabeli: dobowa pula ma się zgadzać.

Jest jeszcze jeden przypadek do zapamiętania: gdy z jakiegoś powodu nie da się zjeść tyle, ile trzeba, dołożenie białka do węglowodanów podnosi odbudowę glikogenu z niedostatecznej ilości cukru [4]. To ratunek w sytuacji, w której i tak jesz za mało, a nie sposób na jedzenie mniej.

Złożone kontra proste: co naprawdę wynika z indeksu glikemicznego

Podział na węglowodany „dobre” i „złe” jest wygodny i w bieganiu prawie zawsze prowadzi do złych decyzji, bo miesza trzy różne pytania w jedno.

Przed biegiem indeks glikemiczny nie rozstrzyga niczego. Metaanaliza 19 badań z udziałem 188 osób porównała posiłki o niskim indeksie (55 lub mniej) z posiłkami o wysokim (70 lub więcej), zjadanymi od 30 do 210 minut przed wysiłkiem trwającym co najmniej godzinę. W testach bez jedzenia w trakcie biegu niski indeks wypadał odrobinę lepiej, ale żaden efekt zbiorczy nie osiągnął istotności; tam, gdzie węglowodany przyjmowano na trasie, wyniki były sprzeczne. Wniosek autorów brzmi: nie ma wyraźnej korzyści z niskiego indeksu glikemicznego posiłku przedstartowego, niezależnie od tego, czy w trakcie biegu przyjmuje się węglowodany [5]. Nie zaobserwowano też spójnych różnic w glukozie, insulinie ani mleczanie w trakcie wysiłku.

To, co przed biegiem faktycznie decyduje, to tłuszcz, białko i błonnik, bo one wyznaczają, jak długo posiłek zalega w żołądku. Praktyczne widełki i gotowe zestawy dla każdego odstępu od startu stoją w tekście o tym, co jeść przed bieganiem.

W trakcie biegu prosty cukier jest przewagą, a nie wadą. Chcesz paliwa dostępnego w kilkanaście minut, więc pytanie o indeks glikemiczny nie ma tu zastosowania — jedyne, co się liczy, to liczba gramów i to, czy obok glukozy stoi drugi cukier.

W codziennej diecie źródło ma znaczenie, ale nie z powodu indeksu. Stanowisko [1] formułuje to praktycznie: wybieraj źródła bogate w składniki odżywcze, żeby przy okazji pokryć zapotrzebowanie na resztę. Kasza, pełne ziarno, ziemniaki, owoce i strączki niosą błonnik, potas i witaminy z grupy B, których nie ma w cukrze z żelu — i dają sytość, bez której 500 g węglowodanów dziennie robi się nieprzyjemne do zjedzenia. To jest cały argument i nie trzeba do niego dokładać indeksu glikemicznego.

Diety niskowęglowodanowe: co pokazują liczby przy wysokiej intensywności

Najlepszy zestaw danych w tej sprawie pochodzi z badań na chodziarzach klasy światowej, bo to jedyne badania, w których dietę kontrolowano co do grama, a wynik mierzono w realnym starcie.

W pierwszym z nich trzy grupy przeszły trzytygodniowy blok zaostrzonego treningu na trzech dietach o tej samej wartości energetycznej: wysokowęglowodanowej, wysokowęglowodanowej z naprzemiennym ograniczaniem dostępności węglowodanów oraz ketogenicznej, niskowęglowodanowej i wysokotłuszczowej — poniżej 50 g węglowodanów dziennie, 78% energii z tłuszczu [6]. Wyniki są warte zapamiętania w całości, bo obie strony sporu cytują z nich połowę:

  • Pułap tlenowy wzrósł we wszystkich trzech grupach, niezależnie od diety.
  • Utlenianie tłuszczu w grupie ketogenicznej wzrosło bardzo mocno, osiągając w szczycie około 1,57 g na minutę podczas dwugodzinnego marszu. Adaptacja tłuszczowa jest więc faktem, a nie mitem.
  • Koszt tlenowy tego samego tempa też wzrósł. Ekonomia ruchu przy prędkościach odpowiadających realnemu ściganiu poprawiła się w obu grupach węglowodanowych, a w ketogenicznej została na poziomie sprzed interwencji.
  • Czas na dystansie 10 km poprawił się o 6,6% i 5,3% w grupach węglowodanowych, a w ketogenicznej nie poprawił się wcale (−1,6%).

Cztery lata później ten sam zespół sprawdził, czy da się to naprawić, wracając do węglowodanów tuż przed startem. Trzynastu chodziarzy klasy światowej podzielono na dwie grupy: siedmiu przeszło 5–6 dni diety ketogenicznej, sześciu zostało na wysokowęglowodanowej. Przed startem obie dostały dobę diety wysokowęglowodanowej i przedstartową porcję 2 g/kg. Koszt tlenowy przy prędkościach startowych był u tych pierwszych wyższy o 5–8%, a w wyścigu wszyscy zawodnicy z grupy węglowodanowej poprawili się średnio o 5,7%, podczas gdy sześciu na siedmiu z grupy ketogenicznej pobiegło wolniej — mimo przywróconych węglowodanów [7]. Zdolność do utleniania węglowodanów wraca wolniej niż same węglowodany na talerz.

Uczciwe granice tego wniosku: badano chodziarzy klasy światowej przy wysokiej intensywności, a nie amatora truchtającego pięćdziesiąt kilometrów tygodniowo, i przy bardzo długim wysiłku o niskiej intensywności obraz bywa inny. Ale dla kogoś, kto ściga się na dystansie od piątki do maratonu, jest to dziś najlepsza dostępna odpowiedź i brzmi jednoznacznie. Skąd wziął się pomysł, że bieg na tłuszczu jest korzystniejszy, rozbieramy przy strefie spalania tłuszczu i przy bieganiu na czczo.

Talerz z ryżem, tuńczykiem i kukurydzą na kuchennym stole zaraz po treningu, obok szklanka mleka, na podłodze zdjęte buty biegowe i złożony ręcznik
Talerz zaraz po powrocie jest konieczny tylko wtedy, gdy druga jednostka wypada tego samego dnia. Przy jednym treningu dziennie rozstrzyga to, co znajdzie się na talerzu do wieczora.

Najczęstszy błąd: ładowanie w jeden wieczór

Scena, którą widać w każdym mieście w piątek przed niedzielnym maratonem. Duży talerz makaronu o dwudziestej pierwszej, do tego pieczywo i deser, z przekonaniem, że to jest właśnie ładowanie węglowodanami. Rano żołądek jest ciężki, w nocy sen płytki, a na trzydziestym kilometrze wszystko wygląda tak, jakby ładowania nie było.

Bo go nie było. Ładowanie to 10–12 g węglowodanów na kilogram masy ciała przez dobę, powtórzone przez 36–48 godzin [1] — przy 75 kg to 750–900 g dziennie przez dwa dni. Kolacja z 150 g węglowodanów pokrywa jedną piątą jednego z tych dni. Zjedzenie tego wieczorem, zamiast rozłożenia na dwa dni, daje pełny żołądek i pusty magazyn.

Ten sam błąd ma trzy odmiany:

  1. Ładowanie przed dystansem, który tego nie wymaga. Sens nabiera dopiero przy wysiłku dłuższym niż 90 minut [1]. Przed piątką i dziesiątką zwykłe zapasy pokrywają cały bieg z nadwyżką, więc ładowanie nie zmienia niczego poza samopoczuciem na starcie.
  2. Ładowanie bez ograniczenia błonnika. Tabela nie mówi tylko „więcej węglowodanów”, ale też: wybierz źródła ubogie w błonnik i resztki, żeby dobić do celu i mieć spokojny żołądek. Dwa dni na razowcu i strączkach spełniają liczbę i psują start.
  3. Ładowanie przy jednoczesnym normalnym treningu. To okres taperu, w którym objętość i tak spada — jak to rozegrać, opisuje tekst o taperingu przed startem.

Odwrotność tego błędu jest jeszcze częstsza i cichsza: cięcie węglowodanów w miesiącu, w którym rośnie kilometraż. Opisaliśmy ją osobno przy diecie biegacza, bo kosztuje więcej niż jeden nieudany start.

Ile energii realnie wydajesz na treningu, oszacujesz w kalkulatorze kalorii. Jeśli jednocześnie chcesz zrzucić kilogramy, sterowanie węglowodanami wygląda inaczej i rozpisaliśmy je przy jedzeniu na redukcji. Plan picia na długim biegu liczy tekst o nawodnieniu w biegach maratońskich, a resztę materiałów zebraliśmy w dziale zdrowie.

Źródła

  1. Thomas D.T., Erdman K.A., Burke L.M., Position of the Academy of Nutrition and Dietetics, Dietitians of Canada, and the American College of Sports Medicine: Nutrition and Athletic Performance, Journal of the Academy of Nutrition and Dietetics, 2016, 116(3), 501–528 — pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/26920240
  2. Jeukendrup A., A Step Towards Personalized Sports Nutrition: Carbohydrate Intake During Exercise, Sports Medicine, 2014, 44(Suppl 1), S25–S33 — pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/24791914
  3. Costa R.J.S., Miall A., Khoo A., Rauch C., Snipe R., Camões-Costa V., Gibson P., Gut-training: the impact of two weeks repetitive gut-challenge during exercise on gastrointestinal status, glucose availability, fuel kinetics, and running performance, Applied Physiology, Nutrition, and Metabolism, 2017, 42(5), 547–557 — pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28177715
  4. Burke L.M., van Loon L.J.C., Hawley J.A., Postexercise muscle glycogen resynthesis in humans, Journal of Applied Physiology, 2017, 122(5), 1055–1067 — pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27789774
  5. Burdon C.A., Spronk I., Cheng H.L., O'Connor H.T., Effect of Glycemic Index of a Pre-exercise Meal on Endurance Exercise Performance: A Systematic Review and Meta-analysis, Sports Medicine, 2017, 47(6), 1087–1101 — pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27677914
  6. Burke L.M. i wsp., Low carbohydrate, high fat diet impairs exercise economy and negates the performance benefit from intensified training in elite race walkers, The Journal of Physiology, 2017, 595(9), 2785–2807 — pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28012184
  7. Burke L.M. i wsp., Adaptation to a low carbohydrate high fat diet is rapid but impairs endurance exercise metabolism and performance despite enhanced glycogen availability, The Journal of Physiology, 2021, 599(3), 771–790 — pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32697366
  8. Viribay A., Arribalzaga S., Mielgo-Ayuso J., Castañeda-Babarro A., Seco-Calvo J., Urdampilleta A., Effects of 120 g/h of Carbohydrates Intake during a Mountain Marathon on Exercise-Induced Muscle Damage in Elite Runners, Nutrients, 2020, 12(5), 1367 — pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32403259

Lista źródeł sprawdzona u wydawców i w PubMed 2026-08-18.

Najczęstsze pytania

Ile węglowodanów zjeść w dniu długiego wybiegania?

W dniu, w którym biegniesz od godziny do trzech, obowiązuje przedział 6–10 g na kilogram masy ciała na dobę. Przy 60 kg to 360–600 g, przy 75 kg 450–750 g, a przy 90 kg 540–900 g. To pula rozłożona na cały dzień, a nie porcja do zjedzenia przed wyjściem — dolna granica przedziału wystarcza przy jednym długim biegu w tygodniu, górna dotyczy dni, w których do długiego wybiegania dochodzi druga jednostka. Osobno liczy się to, co zjesz w trakcie samego biegu, bo tam jednostką są gramy na godzinę.

Czy węglowodany złożone są lepsze od prostych dla biegacza?

To zależy od momentu, a nie od samego cukru. W trakcie biegu prosty cukier jest przewagą, bo chodzi o paliwo dostępne w kilkanaście minut. Przed startem indeks glikemiczny posiłku nie ma potwierdzonego wpływu na wynik — metaanaliza dziewiętnastu badań nie wykazała wyraźnej korzyści z posiłku o niskim indeksie, niezależnie od tego, czy w trakcie wysiłku przyjmowano węglowodany. W codziennej diecie źródła bogate w składniki odżywcze, czyli kasze, pełne ziarno, ziemniaki, owoce i strączki, mają przewagę, ale bierze się ona z błonnika, potasu i witamin oraz z sytości, a nie z indeksu glikemicznego.

Czy da się przyzwyczaić żołądek do większej ilości węglowodanów w biegu?

Tak i jest to zmierzone. W badaniu na dwudziestu pięciu biegaczach dwutygodniowy protokół powtarzanego obciążenia żołądka podczas biegu obniżył dolegliwości żołądkowo-jelitowe o sześćdziesiąt kilka procent i poprawił wynik w teście biegowym o 4–5 procent, podczas gdy grupa placebo pogorszyła się. W badaniu obciążenie powtarzano codziennie; wersja praktyczna to dwa tygodnie, w których na każdym długim wybieganiu jesz dokładnie to, co planujesz jeść na zawodach, w tych samych odstępach i w tempie zbliżonym do docelowego. Próba zrobiona w wolnym truchcie niczego nie dowodzi, bo żołądek zachowuje się wtedy inaczej.

Czy dieta niskowęglowodanowa poprawia wyniki w bieganiu?

Przy wysiłku o wysokiej intensywności badania mówią jednoznacznie, że nie. W trzytygodniowym badaniu na chodziarzach klasy światowej dieta ketogeniczna wyraźnie podniosła utlenianie tłuszczu, ale jednocześnie pogorszyła ekonomię ruchu, a czas na dziesięciu kilometrach poprawił się tylko w grupach jedzących dużo węglowodanów. W nowszym badaniu tego samego zespołu przywrócenie węglowodanów na dobę przed startem nie naprawiło sytuacji — sześciu na siedmiu zawodników po adaptacji tłuszczowej pobiegło wolniej. Zastrzeżenie jest istotne: badano zawodników klasy światowej przy wysokiej intensywności, a nie amatora biegającego wolno i bardzo długo.

Ile węglowodanów zjeść po treningu, jeśli biegam raz dziennie?

Nie ma wtedy powodu do pośpiechu ani do liczenia gramów na godzinę. Zalecenie 1,0–1,2 g na kilogram masy ciała na godzinę przez pierwsze cztery godziny dotyczy wyłącznie sytuacji, w której między dwiema wymagającymi jednostkami masz mniej niż osiem godzin. Przy jednym treningu dziennie i dobie przerwy liczy się łączna dobowa pula, a typ, forma i rozkład posiłków mają znacznie mniejsze znaczenie. Zjedz wtedy, kiedy zgłodniejesz, i pilnuj sumy z całego dnia.